Posty tylko od jednej osoby:

piątek, 28 lutego 2014

Czyli jak to wymiguje się od pisana za pomocą loli.

  Wiecie jakiego typu ludzi nienawidzę? Takiego który się miga od wszystkiego, mają coś do roboty, przyrzekli sobie/komuś, że to zrobią ale szukają wymówek czegoś mniejszego by tego nie zrobić. Nienawidzę takich ludzi...
Właśnie dlatego w tym momencie miast pisać fanficki które chce rozpocząć rysuje różne dziwne rzeczy z myślą, że jakoś się wymigam od pisania ;_; Przepraszam to jest silniejsze ode mnie! Mam taką fazę na piosenkę z gry Ib, że musiałam zrobić arta dla Mary!(już więcej tego nie robię, nie umiem rysować róż)  Dziewczyna jest zbyt nienawidzona przez ludzi, ona też potrzebuje miłości. Jak gdybyś był/była zamknięty/a przez nie wiadomo ile tam lat w galerii sztuki z gadającymi obrazami i przerażającymi lalkami też byś pragnął/eła zabić kogoś by wejść na tej osoby miejsce w prawdziwym świecie. Ona tylko chciała mieć kogoś kto by ją polubił, przejął się nią. Przyjaciela.
Chodzi mi o tą piosenkę, a raczej dwie ostatnie linie które wykorzystałam.
  Jak dorwę aparat to cykne zdjątka i pokarze.
Mój dzień miną jak zawsze w nołlajfowym stylu. Pobudka o piątej trzydzieści, dwie godzinki na necie, szkoła itp... taki bajer, że dzisiaj był ostatni dzień rekolekcji. Jestem poniekąd szczęśliwa bo ja i kościół to dwie sprzeczne sprawy, ale też dołuje mnie to, że w poniedziałek do szkoły trzeba iść.
 Pytanie na dzisiaj- Co powinnam teraz pisać: kończyć jałoica z kurosihin albo nagryzmolić dezuro czy napisać ten miłosny trójkąt o Karusi. Albo coś z innego fandomu? 

czwartek, 27 lutego 2014

Dni pełne napięć. I Rage'u

Witajcie Ziemniaczki. Zastanawiacie się pewnie, czemu nie było posta wczoraj.

Otóż, po powrocie ze szkoły włączyłam komputerek Weszłam na ask itp itd. Zrobiłam to co zawsze a tu buch! Komp się wyłącza... W środę też się wyłączył trochę po tym jak dodałam posta. Nic takiego przeciążającego nie robiłam. Tylko ask. Zwykle mam po 5-6 stron otwartych. Teraz mam akurat 3, więc chyba dopiszę tego posta do końca.
Nie mówiłam chyba, że się potem nie chciał komp włączyć? Procek nie reagował (nie pikał po włączeniu= procesor ma nas w *cenzura*).
D: Ja przy tym nie grzebałem.
Ta... To pewnie Anonimowi, którzy atakują brony.

Ale wracając... Ok, komp się wyłączył, wbiję na fona, może jest jakaś szansa, że na telefonie coś nabazgram- myślę. Ale jak na złość nie chciała się strona załadować ;/. To może jakaś apka jest- myślę. No i była. Tylko, że nie chce załadować blogów (Bada OS ;_;). No, to był Rage. Chociaż może i dobrze, bo zła bym napisała głupoty.

No, ale dzisiaj to był mega rage. Pomijając to, że poziom cukru przekroczył dawkę śmiertelną jeszcze przed południem (3 pączki), to skumulowany wrzask P.F. na Historii+ próba wciągnięcia mnie w jakieś zawody-z-dupy (a tak dokładnie z koszykówki- nienawidzę!), która skończyła się wylądowaniem u dyrektora. Oh, i jeszcze dzisiaj nie było na szczęście niemieckiego, ale było zastępstwo z księdzem dyrektorem i mieliśmy połączenie nieba i piekła, czyli "Ojcze Nasz" po niemiecku. Czaicie? W języku szatana modlitwa do Boga. I przewijające się "Reich" i "Kraft" czyli: rzesza i potęga. Po prostu wspaniale.

Ale to nie o tym. W tym roku, chyba pozwoliłam sobie ZA bardzo na pączki. W szkole zjadłam 3, po powrocie do domu 4 (chociaż zastrzegłam sobie, że jak zjem jeszcze jednego, to rzygnę tęczą), a jeszcze później na korkach (które ja daję xD) dostałam jeszcze jednego. Czyli w sumie 8.
D: Łał, umiesz liczyć.
A ty, ile zjadłeś, przyznaj się.
D: Nie lubię pączków. Jestem głodny ;/
To idź se weź faworki czy coś.
D: A skąd?
Ze sklepu...
D: *wychodzi*

No cóż. To chyba na dzisiaj koniec. Muszę iść uczyć się Polskiego, bo mam jutro test z wojny i okupacji. Nevermind. Chociaż chce mieć 5 na koniec, ale i tak Nevermind. Damy radę. Chyba.

Piosenka na dziś/jutro/pojutrze/whatever, kiedy chcecie:
Tonic Aka Deorro- For President
Nie przeraźcie się głosami w tle xD. Z tą piosenką wiąże się ciekawa historia, ale napiszę ją jutro w szkole, albo gdzieśtam jak będę miała neta.

AVE

"Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek..."

A ja jestem zmuszona w to uwierzyć. W zasadzie nie jest to trudne. Idąc do szkoły, natknęłam się na kilka cukierni (swoją drogą, to mordęga, przez 20 minut i około 1,5 kilometra, a cukierni nadźgane jak diabli. Toż to tortura dla nastolatka/tki, która po 30 minutach żarcia znowu czuje straszny głód...) oraz na przeceny. Oto jedna z nich:
  • "Przy zakupie 10 pączków, 11 gratis" - i tu za Chiny nie wiem, czy chodzi o jedenaście gratis, czy o jedenastego gratis. Ale raczej o to pierwsze.
Z okazji pączkowego czwartku do domu przyniosłam kilka pater z pączkami (musiałam iść po nie piątej rano!). Ale niech no ktoś wygada Konoszowi, że takie oto produkty znajdują się gdzieś w kuchni, przysięgam zamordować osobiście w sposób, którego nie powstydziłby się sam Wielki Straszny Kuroha Hebi-Sensei.

Boję się. Przed domem stoi wielka ciężarówka.

Gadałam dziś z Ziemniokiem, rzeczywistość z niej kpi. Rozmowa zeszła na mentalne piwnice i domy. Ja doszłam do wniosku, że w sobie to mam mentalny syf.

Crissie napawa mnie przerażeniem. Jak się okazuje, moja onee-chan* nie tylko ma zamiar wpakować mnie do ficowego trójkąta z Kuroszem i Shinem (no lepiej wybrać nie mogła *sarkazm*
L: Nie powiesz mi, że nie chciałabyś przeżyć takiego trójkąta.
A ty, jak widzę, mój demoniczny onii-kun*, za dużo siedzisz z Criss i z Potato. Ku twej informacji, Crissowa shipuje ciebie z Konoszem *uśmiecha się słodko, natomiast onii-kun wychodzi z pokoju, trzaskając drzwiami*), ale ma zamiar wpakować mnie do historii z haremem KP!

No ale dobra...To t-tylko fic, pisany przez Crissie, n-nie ma czego się bać...

Jak wam mija dzisiaj? Jutro pakują mnie, Teniyę i Potato do kawiarenki, dni otwartych drzwi szkoły, zwalą się tłumy szóstoklasistów (ponoć). Biedna dyrekcja, zostawić mnie i T. same z ciastami w kawiarence to baaardzo zły pomysł :3

Mam pomysł, by z route'a rąbnąć dla Crissie jej męża. tego, o którym wspominała we wcześniejszym poście. Ale cicho-sza, to niespodzianka~~

Piosenka na dziś:
GUMI - Night Line Flight

Całuski!
Karu-jest-hebi~~

*onee-chan - starsza siostra;
*onii-kun - starszy brat; demoniczny onii-kun - gra słów: oni to po jap. demon


środa, 26 lutego 2014

Nie chce mi się pisać posta i mój nowy anime-mężulek

  Hahahaha cześć~ Zgadnijcie kto ma 'faze' jak tam moja koleżanka powiedziała. Miała trochę racji, kazałam jej wyobrazić sobie naszego kolegę pijanego w gatkach łamiącego przepisy na motorze... Nieważne. Moja psychika jest szczególnie pochrzaniona.
  Pierwszy dzień rekolekcji a ja już mam dość. Jaki normalny nastolatek/otaku/nolajf/70%hikkikomori spędza dwie godziny w kościele?! *wielki znak ze strzałką wskazuje na crissie* Hehe...
  Nieważne!
 Jakoś za cholere nie wiem co mam teraz napisać. Oh... przedstawię wam mojego nowego anime-husbanda.
Tak to już kolejny w tym roku/tygodniu/idk. Ale wiecie jak to działa! Moim husbandem jest ten oto pan z jakże przepiękniej gry Super Danagan Ronpa 2.

Kojarzcie go? Czysta perfekcja. Jego imię to Komaeda Nagito. Mój najnowszy husbando dodany do haremu. Tak kolekcjonuje harem, już musiałam zrezygnować z postaci z kp na rzecz Karu. 
Ale było warto I SHIP IT.  I zmierzam ją tak męczyć do samego końca. Taaaaaaak. 
No to dzisiaj to taki lekki pościk bo nie chce mi się dużo pisać. 

Pytanie- Jaka jest wasza ulubiona postać z Danagn Ronpy (nie ważne która seria)? Moją jest Ko i Naegi których wręcz shipuje.
 Okej baju ludzie! *macha łapką*

wtorek, 25 lutego 2014

Pogodo, czemu jesteś taka zimna? ;_;

Witam was dzisiaj moje Ziemniaczki nieco zmarznięta. Po prostu skusiłam się na wyjście na zewnątrz, bo pogoda była taka ładna i słoneczna, a potem robiło się coraz zimniej... No ale, że było śmiechowo, to zostałam tak do teraz. Według termometru jest 3 st. powyżej zera. Super. Wczoraj, jak wracałam z tego kosmicznego spotkania dla bierzmowanych to było podobnie. Tylko, że dzisiaj do domu miałam 3 minuty, a wczoraj z 10 ;_;.
Ale na szczęście, patrząc na pogodowe wróżby, widać, że robi się powoli coraz cieplej... Ciekawe o ile się to sprawdzi.

Dobra, ja dzisiaj nie o tym. Chociaż temat mówi co innego. Nevermind.

Dzisiejszy dzień w szkole był nawet OK. Edebleee i matma jak zawsze, z angielskiego miał być sprawdzian, ale nie było, bo pani zapomniała skserować, a religia i historia zleciały szybciutko. No, może dlatego, że przez obie ostatnie lekcje czyściłam kredki koleżanki z ławki. Serio. Miała je trochę pobrudzone (takim czarnym czymś, nie wiem czym, pewnie innymi kredkami), a ja, używając nożyczek zdrapałam to (aż zdziwiłam się, jak zobaczyłam kolory). No, parę razy drapnęłam za mocno i zdarłam cały "lakier", ale to nie widać z daleka. A później wzięłam jedną ze swoich (kolor skóry bodajże) i zaczęłam szaleńczo ją drapać nożyczkami. O dziwo, nauczyciel nie zareagował. Może dlatego, że był zajęty osobami z ławki za mną, które kolorowały (!) kolorowanki. Jedna bodajże Tarzana-Avatara, a druga Królewnę Śnieżkę. Belfer się czepiał, mimo tego, że w sumie siedziały, nie odzywały się i malowały (ja czasem na historii też rysuję i nie ma wontów do mua...). Żeby pojąć logikę tego człowieka, trzeba naprawdę się postarać. Tak samo jak jego wychwytywanie do odpowiedzi. ("Dzisiaj jest piętnasty luty, dlatego zapytam... Jana Kowalskiego"-tak, nazwisko zmienione. W sumie, to nie jest jakieś dziwne, tylko, że ten Jan Kowalski ma numer w dzienniku W OGÓLE nie związany z dniem/miesiącem/rokiem ani żadnymi ich przekształceniami.)

Uhh... Można by kończyć, bo muszę się wziąć za prezentację z zajęć technicznych. Oh, jeszcze jutro WF ;_; i zajęcia z siatkówki z "ojcem dyrektorem"... Wcześniej chodziłam na te w czwartek, ale w środę mi się teraz bardziej opyla.

Dobra, żegnam was. Papa. Dezy się dzisiaj nie odezwie, bo znów siedzi w mentalnej piwnicy. Pewnie dostał kosza od Kurohy. No nic.

Piosenka na jutro:
EWR- Dotknąć Cię

Nnanananananananana BATMAN!

Konbanwa minna!
  Wasza starsza siostra z tej strony. Nie zaprzeczajcie, chcę być starszą siostrzyczką dla każdej osoby młodszej ode mnie. Nawet jeśli mam mentalność pięciolatki. Dzisiaj mamy wtorek z tego co wiem... chyba często gubię się w dniach tygodnia. Zgadnijcie kto poprawił się z dzidy na czwóreczkę z dziedziczenia genów bez żadnego większego uczenia się =w= Tak to ja~(jestę kujonę) Ale z podstaw przedsiębiorczości dostałam szmatę ze sprawdziana. (już nię kujonę) I za odpowiedź z zarządzania zapasami  mam piątke. Chciała zrobić nam kartkówkę ale większość klasy (czyli cała klasa minus ja i ktoś inny) zgłosiła np... A temat był całkiem łatwy... dobra dosyć o szkole.
 W tym momencie szukam potencjalnych ofiar na Line bym mogła im wcisnąć reklamy lineplay i zarobić tysiak za główkę. Ah słodkie ubrania mamusia nadchodzi~ Aktualnie nie będę się rozpisywać czy robić rant'a (dziwnie bo jak pisze takie słowa to się rozpisuje bardziej niż zwykle >.>)
  Mojego jałoica oficjalnie zacznę kontynuować jutro po tym jak z kościoła przyjdę (mam rekolekcje fuck yeah!), dzisiaj w zeszycie rozpoczęłam serie krótkich historyjek o nazwie Big Four, to kolejny fanfic  z kagepro. Obiecuje, że następnym moim krokiem będzie Corpse Party! Albo reinkarnacyjny fik z Bleach! Ogólnie mam w planach rozpoczęcie serii reinkarnacyjnych fików z różnych fandomów, praktycznie wszystkich tych większych w których jestem (tak będziecie musieli się męczyć niczym fandom khr na fanfiction net)
 Na dzisiaj to wszystko, chyba, to zależy, lubię was męczyć.
Pytanko - Lubicie Corpse Party? Jaka jest wasza ulubiona postać z tych serii?

Pozdrowienia z sali informatycznej~~

Tak. No cześć.
Mam 25 minut, może zdążę napisać coś z sensem...
L: Z sensem? Imouto*, czy ta poranna herbata nie była czasem z prądem?
Nie-e...Znaczy chyba. Nie mam pojęcia, jaką zemstę obmyślili mi Kano i Seto za zaciągnięcie ich do szkoły.
Tak. Tak, zabrałam ich. Mimo że opierali się, jakbym im zaproponowała co najmniej wycieczkę do rzeźni.
L: A kto jak mantrę powtarzał, że szkoła to rzeźnia?
*mamrota* No....może...może...ja....
Ale żeby nie było, Kido też poszła.
L: Ale ją mało obchodzi, gdzie się znajduje, byleby mieć święty spokój!
Dobra!

Wiecie, co odkryłam dziś w drodze do szkoły? Że nasza psychopatyczna, maniacząca religijnie wice-dyrka, ucząca wiedzy o życiu w rodzinie(mimo, że za cholerę jasną się nie zna!) i religii (dwa lata miałam z nią te zajęcia i przez to zdążyłam znienawidzić siebie za wybór katolickiego ZSO, niech mnie węże pożrą i wyplują), mieszka najprawdopodobniej w MOJEJ DZIELNICY.
Widziałam ją dzisiaj, jak szła ulicą, zmierzając w kierunku szkoły. Nie wiem, czy mnie przyuważyła.
Ale wiecie co? Jej mieszkalność na Starówce (czyli moim środowisku pierwotnym) tłumaczyłaby, dlaczego Ziemniok widziała ją w pobliskiej Biedronce (znaczy tej oddalonej ode mnie jakieś 10 minut z hakiem) i dlaczego o mało mnie nie potrąciła na przejściu dla pieszych (również na Starym Mieście).
Albo to duch nieczysty, który mnie prześladuje za "lekceważący stosunek do religii" (znaczy, nigdy mi takich słów nie powiedziałą, ale wiem swoje. Nie znosi mnie~~).

Dobra, na razie kończę, bo nie mam póki co czym was męczyć.

Piosenka na dziś:
Hatsune Miku - We, Who Don't Need a God
L: Tytuł jakby stworzony specjalnie dla ciebie.
No wie-em~~

Całuski!
Karu-chan

* imouto - młodsza siostra