Posty tylko od jednej osoby:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PotatoSalad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PotatoSalad. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Słit seventin i tak nic nie mogę, lol

Siemka xD
Posta nie było miesiąc, nie moja wina, zażalenia do Karu. Ja tu tylko sprzątam xD
Dobra, w skrócie:
Jestem już po 17
I nic mi to nie dało, lol
Bo to tylko 17
A inni w klasie zaczęli już sezon 18 ;-;
I to smuteq, bo jestem najmłodsza ;-;
ALE ZA TO NAJMĄDRZEJSZA, MWAHAHAHHAHAHAHDSFDSFSD KHE KHE KHE
kłaczek.
W każdym razie
Szkoła mnie wykańcza, mam jej dosyć, etc etc
Urodzin nie obchodziłam jakoś hucznie, nie dostałam jakoś dużo prezentów, bo w sumie sama nie chciałam.
Mam takie coś, że nie lubię prezentów.
Nie wiem, czemu. Ale po prostu nie lubię.
To takie sztuczne.
Ja potrzebuję ludzi a nie ich prezentów.
Uh.
Lekko depresyjny się robi ten post, ale cóż na to poradzić, dziś Blue Monday- najbardziej depresyjny poniedziałek roku.
Ta.
Każdy poniedziałek jest depresyjny.
Chyba, że wakacyjny.
D: CZAS NA CHAMSKĄ REKLAMĘ *dławi się palcami*
Oj, Dezy.
D: WBIJAĆ NA TEGO BLOGASKA, BO JEST SUPERSŁITZAJEBIASZCZY!!11ONEONEJEDEN: http://xemir.blogspot.com/
Ja to miałam zrobić ;_;
D: Ale ja jestem fajniejszy i ludzie się mnie posłuchają.
Nie.
D: Tak.
Nie. Jesteś częścią mnie, tą mniej fajną częścią mnie.
D: Nie denerwuj mnie kobieto. Chyba nie chcesz znów odtwarzanej w koło "inwokacji", która będzie cię dekoncentrowała na każdym kroku?
Uh, dobra wygrałeś.
W każdym razie... Klikajcie na tego bloga, bo ziomek ma spoko kontent, taki w moim typie, trochę psychopaty, trochę czegoś od siebie ;)
<Wcale mi nie zapłacił za reklamę>
Co mogę jeszcze powiedzieć.
Śnieg.
Dużo śniegu.
A moje województwo ma ferie dopiero od 15 lutego ;-;
Śnieg zdąży stopnieć ;-;
I NIE ULEPIĘ DZIŚ BAŁWANA ;C


Nie wiem, czy już się chwaliłam, ale od pewnego czasu gram w osu!manię.
Mam już prawie 600 pp
I jestem #663 w rankingu Polski.
I tak się czuję słaba.
Pozdrawiam, HiV, wiem, że i tak nie czytasz tego xD
Aż nabrałam ochotę na grę.
Więc znikusiam cieszyć się ostatnimi godzinami wolnego przed snem i kolejnym dniem uciążliwej szkoły.
D: Dobranoc :v
Smacznego.

czwartek, 17 grudnia 2015

Coraz bliżej święta

Heeeeeeeeeeeeeej
Dawno nie pisałam, wiem :c
Ale już po prostu nie mam siły.
Cieszę się, że w końcu są te cholerne święta i wolne od szkoły.
Mam już dosyć tego zapieprzu, z którego prawie nic nie mam.
Bilans semestralny:
Fizyka: 4
Matematyka: 4
Polski: 3
Niemiecki: 5
Religia: 5
Informatyka: 5
Wf: 5
Angielski: 4
HiS: 4
Średnia: 4,33
Mało, prawda?

W każdym razie, święta.
Czas pojednania
Dla mnie raczej czas kłótni, poddenerwowania i innych tego typu rzeczy.

Przerywnik:
Polska zajęła 3 miejsce w tegorocznym OWC.
Koniec przerywnika.

Satanista-zboczuch ściął swoje jakże Pedamskie włosy i... Zostały same damskie.
Wygląda bardziej kobieco ode mnie ;-;
Hu kerz.

Mam dosyć szkoły, wprowadza mnie ona w depresję.
Czasem mam dosyć życia...
Ale trwam, bo trzeba.
Nie można się poddawać.

Uh.
Post się zaczyna robić dziwny, więc go skończę.
Wesołych świąt!

niedziela, 1 listopada 2015

Non omnis moriar.

Hejo.
Miesięczna przerwa, bo czemu nie?
Myślę, że ten blog dogorywa, a ja nic na to nie poradzę.
Szkoła mnie wykańcza.
Październik minął szybko.
Z jednej strony dobrze, bo coraz bliżej święta.
Z drugiej źle, bo zbliża się koniec półrocza, a moje oceny w rozstrzale.
Ale ja nie o tym.
Listopad. Łażenie po cmentarzu.
Moi jakże wspaniałomyślni rodzice, wpadli na pomysł pojechania na cmentarz wcześnie rano, żeby było gdzie zaparkować.
Tak.
Pobudka o 6:00. O 7:00 wyszliśmy z domu.
A I TAK NIE BYŁO GDZIE ZAPARKOWAĆ.
Ja nie rozumiem, jak można być już o 6:00 na cmentarzu... To jest po prostu szaleństwo.

Zwykle chodząc po cmentarzu myślę o przyszłości. To dziwne, nieprawdaż?
Jednak tak robię. Myślę, co będzie jak będę mieć męża, dzieci...
To niby nie jest miejsce do tego typu refleksji. Ale ja to ja xD
Za niedługo znów idę na cmentarz, by chodzić po nim, jak już będzie ciemno... Wiecie, ta magia i światło od zniczy... Uwielbiam *.*

Moi drodzy... Zaczyna się 7 tygodni jarania się...
Dziś jest live otwierający Osu World Cup 2015.
I mówię wam: Polska w tym roku wygra!
Jak nie wygra to się obrażam.

Myślałam, że ten post będzie dłuższy, ale jak widać, nie jest ;-;
Ale ja już wyczerpałam temat, więc kończę.
Do przyszłości!

sobota, 26 września 2015

Pa Pa Pa Pa Pa, jak się czai!

Witajcie.
Piszę po dwóch tygodniach.
Ale opiszę głównie dzień dzisiejszy, bo się działo.
Pojechałam z Karu, Satanistą i Lucjuszem do Ciemni.
Czym jest ciemnia? Już mówię i objaśniam.
To jest takie miejsce, gdzie przeżywa się horror na żywo.
Wchodzisz do ciemnej piwnicy z migającą na czerwono latarką.
I musisz przejść.
I nie umrzeć ze strachu.
Nasza taktyka: trzymamy się jak najbliżej siebie.
Lucjusz szedł pierwszy. Ja za nim, potem Karu i Satanista.
Nie wiem, kto miał najgorzej.
Ale to ja darłam się najwięcej.
Za każdym razem, jak był jakiś głośny dźwięk uderzania.
W jednym momencie dostałam okropnego ataku paniki.
Chciałam uciec stamtąd.
Mimo tego, że to wszystko gra aktorska to bałam się, że umrę. To było dziwne.
Jednak chciałabym jeszcze raz przejść przez Ciemnię.
19 zł było tego warte.
I nawet mogłabym iść pierwsza.
Odkrycia podczas pobytu w ciemni:
- Satanista potrafi wyciągnąć wysokie "c"
- Lucjusz jednak się czegoś boi (ale kto by się nie bał, jak nagle ci coś wyskoczy przed twarzą i to w słabym świetle?)
- Karu jest odporna na takie horrory (głównie darła się na nas, bo my się darliśmy xD)
Po pobycie w ciemni udaliśmy się do nowootwartego centrum handlowego.
Czego w sumie żałuję, bo ludzi było pełno, a zduszona część mojego jestestwa, która przejawia się jako hikikomori zaczęła wariować.
Gimby pełno, bo Starbucks. Przy KFC i innych fastfoodach też pełno ludzi.
I NAWET NIE MA EMPIKA!
Hejcę takie centra handlowe.

Cóż. Temat mi się wyczerpał.
Zostawiam was z moim ględzeniem. Nieskładnym, zresztą, bo oczywiście to ja.
Ave.

poniedziałek, 14 września 2015

JA JUŻ CHCĘ WAKACJE!

Hejo.
Dziwne, że piszę pierwsza posta we wrześniu, po dwóch tygodniach szkoły, ale, jak widać, nie tylko mnie ona przerasta.
10 matematyk, 4 fizyki, 6 angielskich w tygodniu (co zapewne już wspominałam) daje nieźle w kość.
A najgorszy jest wtorek z dwoma fizykami i matmami pod rząd. Jeśli udaje się przebrnąć przez fizykę, to po matmach już się nie myśli.
Jestem zawiedziona, jeśli chodzi o informatykę- ZNOWU EXCEL ;-;. Niby ma być pod kątem matematycznym, czyli funkcje kwadratowe i takie inne pierdółki, ale to jest bezsensowne moim zdaniem ;-;.
GDZIE JEST MOJA ALGORYTMIKA? GDZIE MOJE PROGRAMOWANIE????
Miałam przez chwilę nawet myśl, żeby przepisać się do klasy bio-chemicznej, ale jakoś mi się odwidziało...
Już jakoś wytrzymie ten rok. Chyba.
Walcząc w poszukiwaniu podręczników, odnalazłam w antykwariacie Kodeks Cywilny i książkę o AJAXie (to z informatyki jakby ktoś pytał). Tak. Kupiłam je xD
Będę szukać absurdalnych praw i będę cisnąć z nich bekę xD

Od początku roku szkolnego jestem codziennie cholernie zmęczona. Mam po prostu dosyć szkoły i tego wszystkiego...
JA JUŻ CHCĘ WAKACJE ;-;
Kiedy myślę o tym wszystkim, zaczyna mnie głowa boleć.
A jak patrzę na ten post, widzę jak strasznie chaotyczny jest xD
Więc po prostu was zostawię z tym.
Dobranoc xD

niedziela, 30 sierpnia 2015

Wakacje 2.0 czyli jak nie zostać kierowcą.

Bry.
Owszem, dawno mnie nie było.
Ale kto tam by się martwił.
Dziś mam zamiar opisać swoje całe wakacje.
Już zacznijmy od tego, że mój zmysł czasoprzestrzeni się nieco zagiął i dla mnie te 2 miesiące mijały jak rok. Ale to bardzo dobrze. No, zależy na które momenty wakacji się patrzy.
Lipiec obfitował w wyjazdy nad rzeki, stawy itp. Byłam nawet 3 dni pod namiotami (o czym chyba wspomniałam...
*sprawdza*
A nie, jednak nie, nevermind.)
No to byłam pod namiotami na 3 dni. Z rodzicami, ciocią, młodszym kuzynem i znajomymi tate. Dla mnie to były 3 dni mordęgi. Pilnuj grilla, idź umyj naczynia, uważaj na kuzyna... Nieważne, że jest tylko ROK młodszy...
3 dni bez internetu, na szczęście miałam telefon i Harry'ego Pottera. Mogłam sobie trochę poczytać, ale co to za czytanie, jak co chwila zawracają głowę?
Jeszcze najlepsze było to, że rodzice wybrali sobie taki weekend, który był deszczowy ;-;
Ale na szczęście zimno nie było.
Prócz moich licznych prób topienia się nad wodą to raczej nic takiego w lipcu się nie działo.
A, no i spędzałam dużo czasu z Lucjuszem i czasem z Satanistą...
Z anime obejrzałam:
No Game No Life
Ao No Exorcist
Highschool of the Dead
Bikini Warriors (zaczęłam)
Chciałam jeszcze Re-watchować Death Note, ale jakoś brakło mi chęci :/
Teraz trochę o sierpniu.
Cóż, takiego okresu nie miałam jeszcze nigdy.
W sensie, przez większość sierpnia byłam poddawana działaniom silnych emocji.
Zwykle staram się omijać temat sfery BARDZO prywatnej na blogu, ale tym razem mogę wam trochę posmęcić, bo why not.
Cóż... Mój chłopak (tak, Potato ma chłopaka) zrobił mi małe świństwo, przez co miałam małe problemy, załamałam się i wgle, ale między nami już ok...
Ale ze mną zaczyna być coraz źlej (polska mowa być gumowa)... W sensie, czuję, że mogę mieć początki depresji, ale nie chcę iść do psychologów, bo zaraz zrobi sie szum, rodzice bedą szaleć i wgle, a tego nie chcę.
Zresztą, wiadome jest, że depresję trzeba ostatecznie pokonać samemu, a inni mogą tylko nam trochę pomóc... A psychiatra tylko przepisze leki i sobie radź.
A leki nie zawsze działają.
Cóż, nevermind... Postaram się nie zabić, by móc dalej tworzyć i wkurzać was swoją obecnością.
D: I TAK NIKT TEGO NIE CZYTA.
Wiem, Dezy, wiem :v
Krótko mówiąc: Szkoła może się zacząć, ale żeby nauki nie było xD
Ocena wakacji w skali GurgoRecenzji: Neutralna z plusem.
Ave!
@Edit:
Przez zawirowanie czasoprzestrzenne zapomniałam wspomnieć o tym, że przez wakacje od czasu do czasu prowadziłam samochód... Tak żeby się już nauczyć prowadzić i wgle...
Prawie zaliczyłam drzewo i studnię xD
I nadal mam problemy z odpalaniem...
Nie mam pojęcia jak ja zdam prawo jazdy ><

czwartek, 6 sierpnia 2015

Suprise, but... *ekhem* Wróciłam!

Nie na długo stąd odeszłam.
Mimo dalszych problemów osobistych, jedna bardzo zrzędliwa osóbka (*ekhem* Karu *ekhem* jeju... Co ten kaszel...) kazała mi w te pędy wracać tu, to cóż... Wracam.
Nie oczekujcie częstych postów z mojej strony.
Ponieważ:
1. Nie chce mi się, bo za gorąco :v
2. Osobiste sprawy dalej mnie zamęczają
3. Nie mam siły
4. Czytam HomeSuck'a.

Przez to wszystko nie mam czasu nawet na anime ;c
W Lipcu obejrzałam Highschool of the dead, zaczęłam Overlord i Bikini Warriors. I w sumie to wszystko.
I udało mi się w 4 tygodnie (równo) przeczytać całą sagę Harry'ego Potter'a. Arcziwment get!
I tak w międzyczasie zarobić trochę pp na osu, przez co Lucjusza zżera zazdro, bo jestem o ponad 100pp i ponad 2000 miejsc w rankingu do przodu xD

Cóż... Co mogę jeszcze powiedzieć...
Babrzę się w HomeSuck'u, który robi mi z mózgu galaretę...
O, i czasem zaglądam na bloga Niezatapialnej Armady (whatever, jak to się pisze), która daje mi raka ;-;
Nie chodzi mi oczywiście o analizy, tylko o blogi które są analizowane ;-;

Nie wiem, czy pisałam to w jakimś poście, więc napiszę to teraz:
Krul Polskiego Gejmingowego Jutuba powrócił!!!!!
W sensie DżejDżejDżoker.
Nie ważne, że nie mam czasu nawet na oglądanie jego filmików xD
Dobra, idę tonąć w raku, bo tylko to mi pozostało na dziś.
Ogólnie od tego upału mnie cholernie głowa boli, więc wybatchcie tę dysharmonię.

wtorek, 30 czerwca 2015

*ociera łzy*

Moje drogie ziemniaczki!
To koniec.
Ze znanych tylko mnie przyczyn, kończę z pisaniem na tym blogu.
Powiem tylko, że to z przyczyn osobistych.
Zanim odejdę jednak, ostatni mój post.
Czerwiec minął mi strasznie szybko.
Czas biegł nieubłaganie do wystawienia ocen, później nieco zwolnił, ale i tak już było dla mnie za późno.
Skończyłam pierwszą klasę z haniebną średnią 4,31. Z 3 z polskiego i 2 z Historii. Jednak nie udało mi się poprawić.
Teraz mam dwa miesiące na uporządkowanie wiedzy, wyrzucenie tej niepotrzebnej i na przeczytanie od nowa całej serii "Harry'ego Potter'a". W 3 dni przeczytałam pierwszą część. Wiem, słabo. Ale jest jeszcze komputer i oglądanie anime.
Zaczęłam teraz "Zero no Tsukaima" (nie poprawiajcie, jak pomyliłam tytuł). Wydaje się zabawne, więc może obejrzę wszystkie 4 serie xD
Moim planem wakacyjnym jest praca, doczytanie tego HP, obejrzenie ZnT, Bikini Warriors i reszty serii Jigoku Shoujo.
Mało, prawda? ^^
I tak zapewne będę się nudzić, ale co na to poradzę.
*Znów dopadł mnie moment, kiedy nie wiem, o czym pisać*
Nie spałam dziś praktycznie do 4. Nie mogłam zasnąć. O dziwo, nie jestem teraz pół-żywa, wręcz myślę jasno i nie czuję zmęczenia.
Czemu nie mogłam zasnąć?
Bo księżyc praktycznie świecił mi w twarz.
Zbliża się do pełni, więc świecił dosyć mocno.
I tak przez pół nocy, dopóki nie zaczęło się robić jasno.
A jeszcze mój dostawca kablówki koło 1 zaczął coś grzebać i nie miałam sygnału i nie mogłam oglądać telewizji ;-;
Chyba moje szczęście mnie opuściło.
Kończę już ten post, w rytmie najtkor, bo mogę. (słucham: https://www.youtube.com/watch?v=bAdtSqX2N3s)
Więc ten.. Żegnajcie. Nie sądzę, byście o mnie jeszcze kiedyś usłyszeli.
Niech Ziemniaki będą z wami.

sobota, 6 czerwca 2015

Zbliża się koniec...

Uwaga:
Z powodów psychiczno-fizycznych (po prostu mi się kućwa nie chce) przez czas nieokreślony nie będzie postów.
Dziękuję za uwagę.

A póki jeszcze jestem napiszę coś od siebie.

Od paru dni jestem w tzw. "dole" z nikomu nieznanych powodów (Jestem kobietą, więc nie wszystko musi być wyjaśnione logicznie). Dzięki temu nie napisałam ani słówka na sprawdzianie z Przedsiębiorczości (podatki i inne pierdoły- komu to potrzebne?), a z EDB z przekręcania z brzucha na plecy i z układania w pozycji bezpiecznej dostałam 2 (najgorzej w klasie, pan skomentował to tekstem: "takich cyrków to jeszcze nikt nigdy u mnie nie odwalał"). Nie chce mi się iść do hist(e)oryczki, żeby podciągnąć ocenę na 3. Tak, Potato ma 2 z Historii, Potato NIENAWIDZI Historii. W gimbazie miałam 6, bo u pana F można było na luzie ściągać. A tu trzeba się uczyć. Jeszcze o II wojnie światowej. Już wolę Historię Internetu lub Historię Memów.
Ew. Historię w animu, ale to już inna półka.
Szczerze wam powiem, że jeśli będę mieć średnią 4.0 na koniec roku to będę tańczyć i się cieszyć.
To będzie pierwszy rok bez czerwonego paska </3
D: BO ILE MOŻNA?!?1
*Teraz następuje moment, gdzie nie wiem o czym mam pisać*
.
.
Oglądam teraz "Jigoku Shoujo". Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się więcej akcji. Ale, co ja mogę wiedzieć, jestem na 15 odcinku dopiero (na 26. I serii.)
O, właśnie, chcecie zobaczyć moją MyAnimeList?
D:NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
Ok.
http://www.myanimelist.net/animelist/Trollin
Nioch, nioch, nioch.
Wiem, mało animu.
Wiem, niektóre są ujowe.
Tak, naprawdę oglądałam BnP.

Oh, mówiąc o oglądaniu.
Oglądaliśmy wczoraj z Lucjuszem i Satanistą "Ludzką stonogę 3". I, powiem wam szczerze, w porównaniu do dwóch pierwszych filmów, trzeci jest najbardziej chory. A i tak oglądałam go z takim *meh*. Lucjuszowi chyba żołądek wywinął się na drugą stronę (biedaczek!), a Satanista tylko się śmiał z niego.
Sądzę, że mam problemy ze sobą. Satanista też.
Ale Ciii. Nikt o tym nie wie.
Wcale nie planuję zrobienia ludzkiej stonogi z uczniów szkoły, do której chodzę...
Wcale.
*psychopata mode activated*
D: Nie popisuj się. Ty nawet muchy nie umiesz skrzywdzić
Zawsze wszystko psujesz :C
*psychopata mode deactivated* (inglisz połer)
D: To co, temat już wyczerpany?
No, na to wygląda.
Znikam, zatapiając się w odmęty internetu.

sobota, 30 maja 2015

Yaaaaaay, wycieczka!!!

No siema.
Nie pisałam, bo byłam na wycieczce.
4 dni.
W górach. (Karpacz i okolice)
I teraz "w skrócie" rozpiszę co się działo.
Dzień pierwszy, czyli przyjazd, po drodze zamek w Wałbrzychu (Książ). Łażenie. Nuda. Nie dali Cyklonu B jak wychodziliśmy.
Nocka ciekawsza, bo oglądanie "Deadman Wonderland" z Karu, Satanistą-Zboczuchem i Ewangelią (która tylko przelotnie patrzyła, ale co tam). Koło 3 zasnęliśmy. Obudziłam się o 5:30 (co mnie zdziwiło fhuj), ale i tak dopiero podniosłam się po 7, bo po co wcześniej? xD
Drugi dzień, to było chodzenie po górach. Było fhuj zimno, bo to góry :v
Nocka to było kończenie DW i rozpoczęcie PsychoPass, ale byliśmy tak zmęczeni, że usnęliśmy koło północy.
D: Bo PP było nudne po prostu.
Cichaj.
D: I prawie spałaś z Satanistą.
Wcale nie! Wlazłam do jego łóżka tylko po to, żeby Karu i Ewangelia mogły podłożyć mu ślimaki pod kołdrę. Ale nie wyszło.
Trzeci dzień znów łażenie po górach. Tym razem na jakąś górę 1400m (wyższa od tej pierwszej) i przy okazji zaliczyliśmy dwie mniejsze (thats what she said). W niektórych momentach było zabawnie, jak chodziliśmy po ułożonych w ścieżkę gołoborzach (niektóre się ruszały), albo jak już schodziliśmy i zostaliśmy w 5 osób strasznie z tyłu i już myśleliśmy, że się zgubiliśmy (nie ważne, że droga była prosta).
Noc trzecia była najciekawsza. Graliśmy w butelkę (ale nie długo, bo tak jakoś zmieniło się to w kółko rozmów o wszystkim), Satanista dostał zadanie, by pójść do wychowawczyń i powiedzieć im, że skończył mu się papier toaletowy (poszedł i dostał :v). Wychowawczynie miały mini wkurf, ale nieważne xD
No i potem przemieniliśmy się w czarodziejki.
Ja w kokosową
Karu w budyniową
Satanista w bananową.
I potem oglądaliśmy wróżbitę Macieja xD
I poszłam spać o 4:00, bo już wszyscy spali.
Ostatni dzień to powrót+Wrocław.
Odwiedziliśmy sklep mangowy we Wrocku, gdzie Karu zakupiła dwa tomy DW, wienc ma zaciesz.
Ale też polepszyła swój skill w jedzeniu pałeczkami. KFC orientalne wygrało.

No i dziś. Byłam ze starym kolegą wszędzie. Znaczy, łaziliśmy po lasach i polach. I przemokliśmy, bo padało xD
Nieważne. Kończę, bo już robię wszystko naraz, więc nie mogę się skupić (fake multitaskingu modzno)
Do przyszłości!

niedziela, 10 maja 2015

Buszujące w pokrzywach- historia prawdziwa.

Tak. Wprowadziłam Karu w pokrzywy. No, ale kto by pomyślał, że tam będzie rzeka? Może to była ta trzecia, mityczna rzeka w naszym mieście? Nie wiem.
Karu chociaż trochę poznała terenu... I poćwiczyła wrzeszczenie mojego imienia...
Nah, przerwa techniczna, zmienię piosenkę, bo przy Centhronie ciężko się skupić.
Lepiej, już leci Dubbie.
Co mogę powiedzieć o wczoraj... Połaziłyśmy, widziałyśmy małe kotki, gadałyśmy o życiu i wgle. Czyli to co zawsze. Co mam dodać? Karu już wszystko opisała... Ja tylko mogłam mieć z niej wewnętrzny ubaw ^.^
D: No, było zabawnie. Wolałem jej nie popychać do wody bo by nas zabiła xD
I dobrze.
W piątek byłam na kolejnej sesji wróżbiarskiej u Satanisty-Zboczucha. I tym razem wyszło, że ktoś mi zrobi świństwo na wycieczce przez co "zostanie naruszona moja kobiecość". Wciąż nie rozumiem o co w tym chodzi. I nie będę się przejmować. Co ma być, to będzie. Już się nauczyłam, żeby się nie przejmować tym, co wychodzi we wróżbach (np. że moim problemem jest brak problemu).
Może teraz coś o szkole... Rozpiździel w lekcjach, bo matury. W piątek kończyłam lekcje o 11:30. Jutro kończę o 12:25. Żyć, nie umierać. No, dobra, trzeba umierać, bo ten zmieniony plan ;-; Zacznie się rzeź niewiniątek (no-może-nie-do-końca-niewiniątek-bo-moja-klasa-nie-jest-wcale-taka-niewinna).

Narzekam na brak weny i brak pomysłów. Jedynie mogę rysować kucyki z autyzmem. Chociaż chcę się wziąć za rysowanie ludzi. To będzie mieszanka autyzmu, artyzmu i onomatopei jedzenia bigosu. Nie pytajcie xD.

I tak samo nie mam weny i pomysłów na pisanie tu, więc skończę, żeby zachować resztki godności.

Piosenka na TERAZ:
Getter- Dubstep is dead
https://www.youtube.com/watch?v=gAcM0dj_o8s

środa, 6 maja 2015

Majówka vs nuda

Cześć pyreczki!
Nie wiem, czemu Karu tak bardzo nalegała na mój wpis na "Pamiętnikach", skoro już zabrała mi temat do pisania (głupia glizda, ale i tak ją koffam).
Co mam powiedzieć? Cieszę się z końca przedłużonej majówki, bo już zaczynam się nudzić, łażę z kąta w kąt i nie wiem co mam z sobą począć.
Niby mogę oglądać animu, ale ile można? Obejrzałam wczoraj film z Madoki, ten co niby wyjaśnia wszystko, a mi to jeszcze bardziej pogmatwało! #rzal #buldupy
D: POLECAM YONDEMASU YO, AZAZEL-SAN!
Ah, Dezemu to anime przypadło do gustu. No, mi w sumie też, ale się tak nie jaram nim...
D: Wcale! A kto ma cały folder z artami Akutabe?
J-Jak ty się o nich dowiedziałeś? I wcale nie cały folder! >.< Sio, to mój post!
D: *siada obok i patrzy z oburzoną miną*
No. Spokój.
Więc... O czym ja to? Ah, tak.
NIGDY NIE OGLĄDAJCIE MAHOU SHOJO MADOKA MAGICA, JEŚLI CHCECIE ZACHOWAĆ ZDROWY ROZSĄDEK I NIEROZJEBANY MÓZG.
Pozdrawiam ^.^

Hejcę na tych, którzy zmieniają nam plan lekcji, bo jest straszny ;-;
Dwa polskie w środę i dwa angielskie w czwartek, w poniedziałek fizyka z chemią... Jeśli wytrzymam te dwa miesiące z takim planem, to będzie cud! A potem wakacje i znowu nuda... I we wrześniu znów...
Gdyby nie ta szkoła, zanudziłabym się na śmierć. Naprawdę.

Chyba pójdę dalej oglądać jakieś animu. Do przyszłości!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Puk, puk, jest tam kto?

D-dzień dobry *chowa się za tarczą z emblematem ziemniaka*. Nie bijcie.
W-ważne, że napisałam, prawda? I przy okazji zmusiłam biedną Shi do napisania posta.
Właśnie. Muszę was poinformować o wspaniałej wiadomości.
Powiększyła mi się rodzina.
D: Ale jak to jesteś w ciąży?
Nie jestem, dah! Po prostu znalazłam moją młodszą siostrzyczkę, która nie została porwana przez moją matkę-satanistkę, bo po prostu była w drodze na świat.
Ale teraz, po 15 latach wyciągnęłam od matki dane osobowe biologicznych rodziców, dzięki czemu dowiedziałam się o istnieniu mojej Imoto-san (podłapywanie japońskiego od Karu chyba wychodzi mi na dobre). Więc, panie i panowie: tą osobą jest właśnie Shi.
Wiem, co myślicie... "Ale jak to?" "Kim ty jesteś?" To nie jest żart (prima aprilis już była).
Po prostu to jest jedna z wielu części historii "Naszej wesołej rodzinki", w której ciotka może być równocześnie mężem. Pamiętacie może mój post, kiedy pisałam o tym, że Satanista-zboczuch został moją matką? Drzewo genealogiczne się rozrosło, a i tak nikt nie wie kim jest w tej rodzince, tylko moja pozycja jest pewna, choć nie zawsze, bo rzekomo jestem matką jednej z trzech części Karu (Karu ma 3 matki, była rodzona w częściach).
Może w przyszłym poście opiszę wam całe drzewo i zrobię konkurs bez nagród (bo i tak nikt nie weźmie w nim udziału), który będzie polegał na narysowaniu drzewa Wesołej Rodzinki... Tak, to dobry pomysł. Przy okazji każdy z niej pozna swoją rolę.
Dobra, dzisiaj też tak krótko, bo jakoś nie mam weny, co widzicie sami...
Do przyszłości!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Zastój w ciul

Hejo.
Znów możecie mnie oskalpować.
Ale po prostu jestem wielkim leniem i nie chcę mi się pisać.
Może dziś uraczę was dłuższym postem...
Prima Aprilis minęła mi tak sobie, jeśli ktoś pamięta post sprzed roku, to wie jakie mam do tego zdanie (jeśli nie- może sobie poczytać; mówię mądrze)
Ogólnie ten tydzień jest chyba szczytem lenistwa.
Zwolniłam się w poniedziałek z dwóch ostatnich lekcji i nie byłam ani we wtorek ani w środę w szkole.
Ale to też dlatego, że zachorowałam.
Znów z "uśmiechem" przywitałam zestaw chorobowy.
Zbliżają się święta, więc mam mały rage, bo nie mogę za bardzo nigdzie wyjść przez kaszel i ból gardła.

Zastanawiam się, co tu jeszcze napisać ale nie mam pojęcia co.

Tak mi się nudzi, że od nowa zaczęłam oglądać filmiki JJayJokera. Z pataponów. Jak mi się skończą to bierę się za Mincraft.
Nie, nie gram już w Minkrofty.
Ale lubię sobie oglądać pana Andrzeja (nieważne, że jest o jakieś 6 lat starszy- i tak pan), bo ma dowcipy na poziomie i mogę zauważyć znane zwroty, których wcześniej nie rozumiałam (głównie z japońskiego, bo w końcu Karu się uczy i czasem załapuję jakieś słówka)

Nie mam pomysłu, co mogę tu jeszcze napisać, więc kończę.
Do przyszłości!!!!

wtorek, 10 marca 2015

Kiedy psychika płata figle...

Powinniście mnie oskalpować.
Nie pisałam tu posta od niecałego miesiąca. Czemu?
Nie chciało mi się.
Ostatnio złapałam takiego wielkiego lenia, że nawet nie chcę mi się odrabiać prac domowych. Masakra.
Zaczyna się wiosna.
A z wiosną i niechęć do wszystkiego.
W sensie, do chodzenia do szkoły i takie tam...
Ciągle chce mi się spać >,<
Więc już nic więcej nie napiszę, bo mi się nie chce xD
Do... Przyszłości!

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty Czwartek, Pechowy Piątek, Zakochana Sobota, Samotna Niedziela.

Siemanko, pyrki!
To znów ja. Niestety. I zauważyłam, że niedługo mija rok od początku mojej słodkiej twórczości na tym blogu. Nie myślałam, że jednak wytrzymam, a raczej wy wytrzymacie ze mną.

Ale już skończmy o mnie. Dziś poruszę temat tego tygodnia, a tak dokładnie ostatnich 4 dni...
No bo, wiecie- dziś tłusty czwartek. Ja już jestem po 3 pączkach, ale zapowiada się na jeszcze 2.Tak, wiem, pójdzie w biodra. Chociaż może w końcu moje marzenia się spełnią i pójdzie w cycki.
Jutro piątek trzynastego. Pechowy. Znając mnie, będzie bardzo pechowy. A jeszcze chcą zrobić spotkanie grupowe. Takie na pożegnanie ferii.Zobaczymy, czy wypali.
Sobota- walentynki. Wybieram się z Lucjuszem na "50 twarzy Grey'a". Chociaż już mam dosyć tego filmu, bo co chwilę słyszę jego zapowiedź w TV. Aż chce się nim rzygać. Ale nvm.
Niedziela- Dzień Singla. Ja nie będę obchodzic, bo singlem nie jestem, ale sam fakt, że taki dzień jestmnie rozawala. To jest jak z Walentynkami. Po co to się obchodzi? Bo co, bo tego akurat dnia wszystkie pary się tak nagle kochaja i uwielbiają? Przecież jeśli się kogoś kocha, to ciągle, a nie tylko w tym jednym dniu. Tak samo jest się singlem ciągle, a nie tylko w tym jednym dniu... Znaczy, może być taka sytuacja, ale mówię hipotetycznie, tak?
Uh, znów się rozgadałam. Kończę, bo już nie ogarniam co sie dzieje wokół. Może potem to editnę. Ale to może!!!

niedziela, 1 lutego 2015

Feeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeerie :D

Cześć pyreczki! Haha, nie spodziewaliście się mnie dzisiaj! Ja też nie. Zwłaszcza, że każda komórka mojego ciała mnie boli. Serio. A to tylko dlatego, bo po raz bodajże 3 od początku roku kalendarzowego byłam na wf i akurat była siatkówka (pierwszy raz w tym roku kalendarzowym), co skończyło się wybiciem palca u lewej ręki (na szczęście serdeczny, więc w osu mogę grać) i ogólnym bólem przedramion (co tworzy problemy przy graniu/pisaniu). Ale poświęcam się dla was i piszę tu coś.
Ogólnie opiszę wam wczorajszą kolejną "imprezę grupową".
Spotkaliśmy się tym razem w 7 osób (poprzednia ekipa + "Ewangelia"-nie pytajcie dlaczego ją tak nazwałam). Najpierw jak rasowe gimby zjeżdżaliśmy na sankach z górki (tylko ja i Marian mieliśmy sanki, ale i tak zabawa była przednia). Później znów pod daszek i znów butelka. I spięcie trytytkami, tylko tym razem siedzieliśmy. Z dziwnych zadań butelkowych tym razem były: zrób 20 niskich przysiadów nad wystającym z ziemi kołkiem (Satatnista-Zboczuch), weź dwa "Zimne Ognie", podpal je i biegaj z nimi, krzycząc: "Jestem samolotem" (ja), zaśpiewaj dubstep (ja...), daj sobie pomalować paznokcie (ja i Lucjusz).
Po butelce udaliśmy się do Yuu (nie całą ekipą, bo Ewangelia i Marian musieli wracać do domów), żeby się troszkę ogrzać. Zrobiliśmy herbatę. Nie wiem jakim cudem, Lucjusz pomylił cukier z sosem w proszku i "osłodził" mi nim herbatę... Nie wiedziałam tego, póki jej nie spróbowałam. Znaczy, wiedziałam, że coś jest z nią nie tak (te osoby akurat które były w kuchni się głośno śmiały- ja byłam bodajże w pokoju Yuu i grzebałam w torebce, więc nie wiedziałam o co biega), ale powiedzieli mi co dokładnie dopiero wtedy, jak ją wypiłam.
Później czułam się po tym strasznie zmęczona, więc nie sądzę, by był to sos w proszku...
Ale nie będę wnikać.

Moim ostatnim osiągnięciem było w końcu osiągnięcie tych 1000 ponczków peppy w osu i znalezienie możliwości wrzucania filmików z osu na youtube.
Więc teraz: CHAMSKA REKLAMA!
https://www.youtube.com/user/MinecraftMagdula99/videos
Wbijać, patrzeć, oglądać, nabijać wyświetlenia!!!!11 #DOLVRY
Tak. I to wszystko co mam do powiedzenia. Na razie.

niedziela, 18 stycznia 2015

Impreza integracyjna i co z tego wynikło

Hejo ;D
Od razu wielkie GOMEN, za to, że od 16 dni nie było posta. Starałam się namówić innych twórców, ale coś nie pykło.
Wczorajsze wydarzenia jednak trzeba opisać.
Może zacznę od tego, że Karu zaproponowała we wtorek zrobienie "popijawy integracyjnej". Primo: Karune to zaproponowała, a ona jest abstynentką. Secundo: Nasza grupa zna się od września (w porywach do listopada, czytaj: Lucjusz). Ale jednak zebraliśmy się w sobie i na wczoraj załatwiliśmy co nieco. Bardzo pomysłowa ja wpadła na to, że skoro to jest integracja, to trzeba zrobić coś integrującego. Wymyśliłam, żeby zrobić losowanie dwójek (było nas 6 osób więc 3 pary) i te dwójki przez godzinę mają mieć spięte ręce trytytkami (nie wiesz co to? wygugluj!). Z losowania wyszły pary: Karu z Yuu, Marian z Lucjuszem i ja z Satanistą-Zboczuchem ;-;. Ale było bekowo. Udało mi się wcisnąć Satanistę w swoją spódniczkę. Potem założył ją na głowę. I z tego powstała Matka Boska Zielona Talibowska (Kto nie ogarnia, obejrzy sobie Matke Boską Niebieską na YT).
Kiedy dotarliśmy w końcu na miejsce, na którym można było spokojnie usiąść, zaczęła się porządna impreza. I graliśmy w butelkę. Ja przygotowałam na tę okazję specjalny woreczek z zadaniami, które miał ktoś wypełnić, jeśli nie chciałby odpowiedzieć na pytanie, lub zrobić zadanego zadania.
Z śmiesznych zadań:
- Poliż schody (Satanista-Zboczuch)
- Przytul drzewo (Satanista-Zboczuch)
- Zatańcz na słupie (Karu)
- Daj sobie pomalować rzęsy (Lucjusz i Satanista-Zboczuch)
- Opowiedz swoją żenującą historię z życia (ja ;-;)
Więcej nie pamiętam xD

Nie wiem jak teraz będą się pojawiać posty ode mnie, bo nauka itp... Wiecie, "liceum".
Ja już się żegnam. Nerka!

piątek, 2 stycznia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku 2005!

Tak. To znowu ja.
D: NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
Nie powstrzymacie mnie przed wstawieniem posta. Nie dziś.
Jestem zdeterminowana, chociaż tego po mnie nie widać. Siedzę właśnie z Karu w Bibliotece Miejskiej i modlę się do Internetusa, żeby nie usnąć. A to dlatego, że spałam 6,5h. Niby nie jest to wcale tak mało. Ale dla mnie niestety 8h snu jest zbawieniem i możliwością poprawnego funkcjonowania w świecie.
Jeszcze jak muszę robić 4 rzeczy na raz, to to może się źle skończyć.

No, ale bez zbędnego pitolenia (którego i tak już jest dużo ( ͡° ͜ʖ ͡°) <-zostałam zarażona przez Shi tą minką)

Mój sylwester wyglądał tak, że siedziałam na kompie do 23:30, grając w osu, przed północą się ubrałam i wyszłam na balkon oglądać fajerwerki. Tak to jest jak się ma nadopiekuńczych rodziców, którzy nie chcą cię wypuścić na sylwestra... Chociaż im się nie dziwie, bycie sam-na-sam z Satanistą-Zboczuchem i Lucjuszem w nocy, jeszcze po pewnej ilości procentów jest BARDZO złym pomysłem.

Po sylwku, a raczej w Nowym Roku usnęłam przed 3:00, obudziłam się o 14:00 i ostatecznie usnęłam o 4:00. I pewnie zastanawiacie się, czemu tak późno? Haha, nie powiem wam. No, dobra, nie musicie mnie przekonywać, powiem wszystko.
Po prostu pisałam sobie po nocach z... Lucjuszem xD

Uh, powstrzymuję się przed uśnięciem na klawiaturze. Naprawdę, moja głowa uważa, że jednak warto jest ułożyć się na twardej klawiaturze. I na twardym biurku. Słodko.

Niedługo szkoła. Ja już chcę ferie.. I trochę śniegu. Bo co to za ferie bez śniegu? Święta były bez śniegu to czemu majo być ferie? ;x
A znając życie to ja zachoruję w te ferie. Bo to ja.

Eh, wybaczcie, ale nie mogę się połapać w tym co robię, więc kończę pierwszego w tym roku posta. Sayonara!

środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku!

D: Jeszcze z 8 godzin...
I co z tego? Mogę pisać co mi się podoba.
D: Meh, jak chcesz... *wychodzi*.
No, wreszcie spokój.

Skoro dziś jest koniec roku, a ten był bardzo emocjonujący i zmienił nieco moje życie, chciałabym tu oficjalnie podziękować paru osobom. Tak, wiem, bierze mnie na sentymenty (to może przez to, że mnie głowa boli), ale jednak "prawilnie" by było złożyć takie podziękowania.
Dziękuję wszystkim czytelnikom tego bloga, za wytrzymanie ze mną tego niecałego roku, chociaż fajnie by było jakbyście też komentowali :D
Dziękuję Karune, również za wytrzymanie ze mną całego (kolejnego zresztą) roku. Za wspieranie mnie i takie tam. O, i za zaproszenie mnie na tego bloga, po moich namowach.
Dziękuję Criss, za te askowe rozmowy i w sumie to wszystko, bo mamy słaby kontakt ze sobą...
Dziękuję Sataniście-Zboczuchowi za psucie już ledwo zipiącej psychiki. I za zapoznanie z Arką Satana.
Dziękuję Lucjuszowi za pomoc i wspieranie mnie w trudnych chwilach. I za wytłumaczenie mi co to są trytytki.
Dziękuję Dezyderemu za niszczenie marzeń wszystkim wokół i za bycie najzaje... Ej! Kto podmienił tekst?!
D: To nie ja!
Wiem, że to ty...
I teraz nie pamiętam za co miałam ci dziękować...

I na koniec: Dziękuję panu R. (vel KoDeR), który i tak tego nie przeczyta (sama się o to postarałam), ale jednak mu dziękuję. Za zapoznanie mnie z osu. I tylko za to mogę mu podziękować.

Dobra, koniec ckliwej części. Teraz ta mniej ckliwa.
Wczoraj byłam na spotkaniu z Lucjuszem. Wracając do domu okropnie przemarzłam i dziś obudziłam się z bólem głowy, zatok i każdego mięśnia w ciele. Z nikłym entuzjazmem przywitałam swój zestaw chorobowy. Już jest lepiej, ale nigdy nic nie wiadomo. Szprycuję się witaminkami, żeby powrócić do poprzedniego stanu.

Nie chciałam być chora na Nowy Rok ;-;

Dobra, kończę już, miałam się tak nie rozpisywać (i tak dużo nie napisałam, Dah!), chcę wam wszystkim życzyć tylko Szczęśliwego (i lepszego) Nowego Roku.