Posty tylko od jednej osoby:

niedziela, 18 stycznia 2015

I am the Lord Procrastinator

Tia...
Coś mnie trochę czasu nie było.
Miałam poważne dorosłe sprawy na głowie, które poważna, dorosła osoba musi wykonać inaczej inni  poważni, dorośli nie zaakceptują poważnej, dorosłej osoby w swoim poważnym i dorosłym środowisku.
A tak na serio to rozleniwiałam swoją dupę wkuwając przy okazji formułki z zeszłorocznych zajęć o magazynach.
Równie dobrze poszerzałam swoją wiedzę o azjatyckich (głównie chińskich) strojach tradycyjnych na przestrzeni lat.
Holy Loli one są przezajebiaszcze.
Wybaczcie ale teraz odrobinę pofangirluje.
Japierdzilaaaam! ><

A próbowałam się zachować poważnie

No cóż księdza przyjęłam, słodycze ze świąt zżarłam a normalnie to trzymają się jeszcze dłużej, niewolnicą w sprawie tłumaczenia engrisha dla kolejnej osoby zostałam.
Jak na razie trzymam za siebie kciuki by mieć średnią 4.1.
W mojej szkole jest tak niski poziom, że to jest próg by ubiegać się o stypendium.
A z tego co pamiętam miałam tylko dwie trójki na semestr.
Jeżeli mi to obniży średnią do poniżej 4 to będę bardzo, baaardzo zła.
I podpale szkołę.
:3

Żarcik, nie wiem czy znalazłabym jakiekolwiek chęci do ruszenia się w stronę tego miejsca z innym celem niż piekielne lekcje.
A coś takiego jak 'chęć' to zjawisko rzadsze niż kometa Halleya w moim przypadku.

"Mogę być wszystkim czego zapragnę,
ale mi się nie chce." - Moja idea życiowa. 

Crissowa logika niszczy systemy po raz kolejny.
Jam jest Krisuu. Władczyni Nierobów. Królowa Bezrobotnych. Hrabina Leni. Markiza Sennych. The Lord of Procrastinators. itd

Chyba łapiecie to, że jestem leniwa.
No cóż....
to wszystko.
Przyszykowuje sobie małe edyty mangi na tydzień soloshe jaki się szykuje w fandomie magi na tumbrze.
Marnie to idzie.
Ale jakoś idzie.
Chyba.
Mam już zrobiony pierwszy dzień.
Prawie.

To baj.

Przerabiam całe Alma Torran T^T


    os. | procrastinator
 czas. | pro·cras·ti·nate, pro·cras·ti·nat·ed, pro·cras·ti·nat·ing, pro·cras·ti·nates
Osoba, która wykonuje różne czynności by móc porzucić, odłożyć na bok swoją prace, powinność.
Porzucić coś, odłożyć coś na bok ze względu na leniwe, niedbałe zwyczaje.

Śpiewy katolików, i co z tego wynika

Dzisiaj na naszym kochanym UP było jakieś katolickie zebranie na które zgodziłam się pójść z własnej woli (czego teraz żałuję, ale mniejsza z tym). Przez większość czasu maślanymi oczami wpatrywałam się w kontrabasistę (aha). Ogólnie to umierałam, kolendy były nie do zniesienia a krzesła (nie nazwałabym tego fotelami) sprawiały, że dupa mi odpadała już po 20 minutach =A=.
Uhhhhhhhhh...
Jedyne, co sprawiło, że to przetrwałam, była świadomość tego, że mi tata zgrał Wind Wakera na Wii (* *.
Lecz entuzjazm szybko zgasł, kiedy przypomniałam sobie o notatce z matematyki...
Tak więc, siedzę teraz i zamiast robić pracę domową, piszę tekst, którego i tak nikt nie przeczyta :^) Tak, jestem BARDZO leniwa bo nawet nie chce mi się wymyślić, o czym bym mogła pisać...

Impreza integracyjna i co z tego wynikło

Hejo ;D
Od razu wielkie GOMEN, za to, że od 16 dni nie było posta. Starałam się namówić innych twórców, ale coś nie pykło.
Wczorajsze wydarzenia jednak trzeba opisać.
Może zacznę od tego, że Karu zaproponowała we wtorek zrobienie "popijawy integracyjnej". Primo: Karune to zaproponowała, a ona jest abstynentką. Secundo: Nasza grupa zna się od września (w porywach do listopada, czytaj: Lucjusz). Ale jednak zebraliśmy się w sobie i na wczoraj załatwiliśmy co nieco. Bardzo pomysłowa ja wpadła na to, że skoro to jest integracja, to trzeba zrobić coś integrującego. Wymyśliłam, żeby zrobić losowanie dwójek (było nas 6 osób więc 3 pary) i te dwójki przez godzinę mają mieć spięte ręce trytytkami (nie wiesz co to? wygugluj!). Z losowania wyszły pary: Karu z Yuu, Marian z Lucjuszem i ja z Satanistą-Zboczuchem ;-;. Ale było bekowo. Udało mi się wcisnąć Satanistę w swoją spódniczkę. Potem założył ją na głowę. I z tego powstała Matka Boska Zielona Talibowska (Kto nie ogarnia, obejrzy sobie Matke Boską Niebieską na YT).
Kiedy dotarliśmy w końcu na miejsce, na którym można było spokojnie usiąść, zaczęła się porządna impreza. I graliśmy w butelkę. Ja przygotowałam na tę okazję specjalny woreczek z zadaniami, które miał ktoś wypełnić, jeśli nie chciałby odpowiedzieć na pytanie, lub zrobić zadanego zadania.
Z śmiesznych zadań:
- Poliż schody (Satanista-Zboczuch)
- Przytul drzewo (Satanista-Zboczuch)
- Zatańcz na słupie (Karu)
- Daj sobie pomalować rzęsy (Lucjusz i Satanista-Zboczuch)
- Opowiedz swoją żenującą historię z życia (ja ;-;)
Więcej nie pamiętam xD

Nie wiem jak teraz będą się pojawiać posty ode mnie, bo nauka itp... Wiecie, "liceum".
Ja już się żegnam. Nerka!

piątek, 2 stycznia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku 2005!

Tak. To znowu ja.
D: NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
Nie powstrzymacie mnie przed wstawieniem posta. Nie dziś.
Jestem zdeterminowana, chociaż tego po mnie nie widać. Siedzę właśnie z Karu w Bibliotece Miejskiej i modlę się do Internetusa, żeby nie usnąć. A to dlatego, że spałam 6,5h. Niby nie jest to wcale tak mało. Ale dla mnie niestety 8h snu jest zbawieniem i możliwością poprawnego funkcjonowania w świecie.
Jeszcze jak muszę robić 4 rzeczy na raz, to to może się źle skończyć.

No, ale bez zbędnego pitolenia (którego i tak już jest dużo ( ͡° ͜ʖ ͡°) <-zostałam zarażona przez Shi tą minką)

Mój sylwester wyglądał tak, że siedziałam na kompie do 23:30, grając w osu, przed północą się ubrałam i wyszłam na balkon oglądać fajerwerki. Tak to jest jak się ma nadopiekuńczych rodziców, którzy nie chcą cię wypuścić na sylwestra... Chociaż im się nie dziwie, bycie sam-na-sam z Satanistą-Zboczuchem i Lucjuszem w nocy, jeszcze po pewnej ilości procentów jest BARDZO złym pomysłem.

Po sylwku, a raczej w Nowym Roku usnęłam przed 3:00, obudziłam się o 14:00 i ostatecznie usnęłam o 4:00. I pewnie zastanawiacie się, czemu tak późno? Haha, nie powiem wam. No, dobra, nie musicie mnie przekonywać, powiem wszystko.
Po prostu pisałam sobie po nocach z... Lucjuszem xD

Uh, powstrzymuję się przed uśnięciem na klawiaturze. Naprawdę, moja głowa uważa, że jednak warto jest ułożyć się na twardej klawiaturze. I na twardym biurku. Słodko.

Niedługo szkoła. Ja już chcę ferie.. I trochę śniegu. Bo co to za ferie bez śniegu? Święta były bez śniegu to czemu majo być ferie? ;x
A znając życie to ja zachoruję w te ferie. Bo to ja.

Eh, wybaczcie, ale nie mogę się połapać w tym co robię, więc kończę pierwszego w tym roku posta. Sayonara!

środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku!

D: Jeszcze z 8 godzin...
I co z tego? Mogę pisać co mi się podoba.
D: Meh, jak chcesz... *wychodzi*.
No, wreszcie spokój.

Skoro dziś jest koniec roku, a ten był bardzo emocjonujący i zmienił nieco moje życie, chciałabym tu oficjalnie podziękować paru osobom. Tak, wiem, bierze mnie na sentymenty (to może przez to, że mnie głowa boli), ale jednak "prawilnie" by było złożyć takie podziękowania.
Dziękuję wszystkim czytelnikom tego bloga, za wytrzymanie ze mną tego niecałego roku, chociaż fajnie by było jakbyście też komentowali :D
Dziękuję Karune, również za wytrzymanie ze mną całego (kolejnego zresztą) roku. Za wspieranie mnie i takie tam. O, i za zaproszenie mnie na tego bloga, po moich namowach.
Dziękuję Criss, za te askowe rozmowy i w sumie to wszystko, bo mamy słaby kontakt ze sobą...
Dziękuję Sataniście-Zboczuchowi za psucie już ledwo zipiącej psychiki. I za zapoznanie z Arką Satana.
Dziękuję Lucjuszowi za pomoc i wspieranie mnie w trudnych chwilach. I za wytłumaczenie mi co to są trytytki.
Dziękuję Dezyderemu za niszczenie marzeń wszystkim wokół i za bycie najzaje... Ej! Kto podmienił tekst?!
D: To nie ja!
Wiem, że to ty...
I teraz nie pamiętam za co miałam ci dziękować...

I na koniec: Dziękuję panu R. (vel KoDeR), który i tak tego nie przeczyta (sama się o to postarałam), ale jednak mu dziękuję. Za zapoznanie mnie z osu. I tylko za to mogę mu podziękować.

Dobra, koniec ckliwej części. Teraz ta mniej ckliwa.
Wczoraj byłam na spotkaniu z Lucjuszem. Wracając do domu okropnie przemarzłam i dziś obudziłam się z bólem głowy, zatok i każdego mięśnia w ciele. Z nikłym entuzjazmem przywitałam swój zestaw chorobowy. Już jest lepiej, ale nigdy nic nie wiadomo. Szprycuję się witaminkami, żeby powrócić do poprzedniego stanu.

Nie chciałam być chora na Nowy Rok ;-;

Dobra, kończę już, miałam się tak nie rozpisywać (i tak dużo nie napisałam, Dah!), chcę wam wszystkim życzyć tylko Szczęśliwego (i lepszego) Nowego Roku.

piątek, 26 grudnia 2014

Wesołe niech będą święta...

A w Nowy Rok ZGON!

Hej. Tak, dzięki mnie na pamiętnikach pojawiły się posty od Criss, Shi i Karu.
No, bo święta w końcu.
Przed końcem roku prawdopodobnie dostaniecie jeszcze jeden post ode mnie. No, nie wiem, czy tylko jeden, ale jeden na pewno.
Dobra, może zamiast składać życzeń, pochwalę się, co dostałam na święta.
Słodycze, książkę "Zniszcz ten dziennik", słodycze, ubrania, słodycze, kosmetyki, misia i... wspominałam o słodyczach?
D: A potem narzekasz, że jesteś gruba...
MILCZ!

Dobra... Moje osiągnięcia świąteczne:
1. Chodzenie spać o 1:00 i wstawanie o 10:00- zaliczone.
2. Dobicie 1000 pp (ponczków pepi) w Osu!- w trakcie realizacji (już 935 pp)
3. Korzystanie z eventów świątecznych (Like a Nerd)- zaliczone.

Do końca roku zrealizuję drugie osiągnięcie.

*Teraz przychodzi moment w którym nie wiem co mam pisać.*

Dobra, wiem.
Ostatnio (czytaj: Wczoraj) przypadkowo pobrałam dziwną piosenkę na Osu, z nadzieją, że to jakiś fajny dubstep...
https://www.youtube.com/watch?v=MGPj8e4Hnz4
Tu macie link.
Wesołych Świąt.

czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołej Hanuki, Dyngusa i... Chyba święta pomyliłam...

No cześć, wszystkiego najlepszego i tak dalej.
Dobra, post zrobiłam, Potato się odczepi.
L: Nie zrobi tego, bo wypowiedź nie jest rozwinięta.
Ehh...

Cóż, za oknem plucha i wiatr, nasze województwo ma zagrożenie porywistymi podmuchami. A ja to już dziś odczułam, wyszedłszy z psem na godzinny spacerek. Podejrzewałam, że albo mnie wywróci, albo zawieje do zamarznięcia.
I tak dłońmi nie mogłam ruszać pięć minut po powrocie.
Powiem zdanie, które może sprawić, że zwątpicie, iż jestem oryginalną Kaerune.
JA CHCĘ ŚNIEGU ;W;
Bo pozjeżdżałabym na sankach...
L: Dobra, gadaj, kim jesteś.
...

O Wigilii Klasowej napiszę tyle, że zaszpanowałam dwoma japońskimi kolędami. Koleżanka mi przygrywała jeszcze na skrzypcach, zebrałam brawa.
Dobra, zgoda, fajnie się poczułam, że ludzie pozytywnie odebrali to moje wycie.
L: Niektórzy aż za dobrze. Grzyyyybek....
Nie wspominaj mi o nim. Jeszcze raz usłyszę pytanie "Czy przyjmiesz mnie do znajomych" z jego gęby, to faktycznie mu ją obiję.
L: Mhm, obiecanki cacanki, siostrzyczko.

Wiecie co? Święta mam zamiar zmarnować na no-lifieniu.
Co jest utrudnione z tytułu zepsucia się tego przeklętego tabletu.
Już trzeci raz w rok od zakupu musiał iść na gwarancję. Coś mnie trafi za czwartym razem.
Czeka na mnie internet, trzy różne ciasta, soki...
I perspektywa kilkunastu dni wolnego, do 7 stycznia.
Chyba zbzikuję, nie mam za dużo do roboty.
L: Oprócz czytania Makbeta, uczenia się frazalków na angielski, uczenia się EdB, kończenia Danganronpy Part 1...
Już mnie tak nie pocieszaj.

Właśnie obiecałam sobie, że do końca liceum nauczę się japońskiego w stopniu komunikatywnym...

Zauważyłam, że sporo ludzi zaczęło odpowiadać na Stories RPG (strona na FB do... no, opowiadań role play.)
Pewnie to skutek świąt.

A tak swoją drogą, słowem końca...
Czytelnikom życzyć chcę udanych świąt, w gronie rodziny, bishowatego i bardzo bogatego Mikołaja, muzyki, spełnienia marzeń i pijanego w sztroc Sylwestra. (to od Kłody)
Przekazałabym życzenia od mojej chemiczki, ale udaję, że to porządny blog, zatem je pominę. I zastąpię formułką "miłości dookoła was".

Piosenka na dziś:
Kiyoshi Kono Yoru (w klimacie - to japońska "Cicha noc")