Bry wieczór, moi mili, martwi towarzysze. Pragnę chamsko zawiadomić, iż zostało zaledwie siedem dni do Wielkiego Powrotu, a tenże tydzień obfituje jeszcze niektórym w poprawki czy tam zaliczenia. Mocno trzymam za was kciuki. Ja sama mam tylko psychicznie przygotowania przed nową szkołą.
Temperatura nagle stała się całkiem normalna, czego w sumie nijak nie witam. I tak przesiaduję większość czasu w domu, usiłując przytyć przy ciastkach i czekoladzie. Osiągnęłam kolejne dno, w telewizji oglądam głównie TVN i tamtejsze jakże mądre, pouczające paradokumenty. W zasadzie to i tak tylko jakieś-tam tło dźwiękowe, znacznie bardziej interesuje mnie wyświetlacz telefonu.
Jeśli miałabym podsumować te wakacje, to zapewne pierwsze słowo użyte przy ocenie brzmiałoby "bezproduktywne". Nie zrobiłam kompletnie nic, rozdział 9 KagePro wrzuciłam po... dwóch miesiącach...? Nieistotne *macha ręką*. Poza tym ćwiczyłam tylko skille rysownicze (ha, powoli wygrywam z anatomią!), czytałam HomeSuck (oczywiście po polsku, bowiem ja w engrisz nie umiem), readery (tu zmuszona po angielsku ze zdumieniem odkryłam, że powoli je ogarniam), maltretowałam ludzi i zalegałam bezużytecznie na kanapie. A taka ambitna byłam na początku lipca, a tak do szukania roboty się rwałam... Dorosłej mnie nie wróżę świetlanej przyszłości, chyba że ta zmądrzeje.
L: Widzę to.
*ignoruje brata* Za rok nie ma wymówek. Forsa na studia (kłamczucha, ty potrzebujesz tego na swoje zachcianki) sama się nie odłoży. Akademik też nie jest tani, zatem... No, po wakacjach piszę aplikację do Maca, żeby wyprzedzić ludzi w kolejce xD
Uhh. Świadomość, że na własne życzenie wpakowałam się w kompletnie obce, nowe środowisko wywołuje u mnie skurcz żołądka. Nie mam pojęcia, czego się spodziewać. Jak zostanę odebrana. Najlepiej byłoby, gdyby nikt nie zwrócił na mnie uwagi, tyle powiem.
Dzisiaj... razem z Ziemniak, Satanistą i Lucjuszem buszowaliśmy po opuszczonej fabryce. Obiłam sobie biodro, widziałam świetne graffiti i straciłam czucie w nogach. Czy tam siły. Do końca tygodnia chyba nie dam się namówić na jakikolwiek wypad. Ugh. Ale muszę kupić podręczniki i zeszyty. I artykuły biurowe. Rodzicom tego nie pozwolę zrobić. To wiąże się z wyjściem. Na zewnątrz... Chyba budzi się we mnie fobia społeczna czy inne diabelstwo. W zasadzie rozważam karierę hikikomori. Otak, zero oglądania współklasowiczów, zero przemieszczania się, zero życia. I tak go nie umiem rozegrać, więc mogę siedzieć na tyłku w domu i tyle.
Kończę emosić. Ludziska, ostatni tydzień, warto go twórczo wykorzystać, czyż nie? Na pożegnanie życzę dobrych siedmiu dni~
Nie mam piosenki :c
Brak we mnie motywacji i jest ciut za późno~
I tak was kocham ^^
Gratuluję tym, którzy tu zaleźli. Trzeba nie lada odwagi...rozkoszujcie się obecnością w węźle route'ów
wtorek, 25 sierpnia 2015
sobota, 8 sierpnia 2015
Po raz pierwszy poza domem od rozpoczęcia wakacji
Pierwszy raz od pewnego czasu piszę z własnej woli.
I nie nie będzie to krótka notka pełna cracków i weeaboostwa.
Okej może będzie.
Parę godzin temu wróciłam z jedno-nocnego wyjazdu na ryby na jaki zaciągnął mnie mój kochany ojczulek.
Z początku byłam nastawiona na 'TAAAAK WRESZCIE SIĘ WYRWE OD GNOJKA' (czytaj: mojego brata), i szczerze wczorajsze popołudnie spędziłam na opalaniu się i próbowania rozłożenia namiotu. Jakimś cudem tata wziął stelaż do parawanu a nie do tego namiotu przez co... efekt końcowy był taki, że nocowaliśmy w żółwiopodobnym płaskim szałasie.
Ale chociaż materac był mięciutki, co tam, że spędziłam pół godziny i połowę zebranych przez ostatni miesiąc kalorii na pompowaniu go. Najgorzej było jak taki jeden półmózg zaczął skakać po nim kiedy to ja już się wygodnie rozłożyłam. Wieczór spędziłam robiąc w moim personalnym reader insercie z OnS i opowiadaniu bazowanym na Alicji w Krainie Czarów. Zciągnęłam ją sobie z Gutenberga na tableta, na szczęście moje engrishowe skille są na tyle dobre by zrozumieć co tam ałtorek napisał.
Inną część czasu spędziłam wabiąc kurę jaka magicznie wyszła z krzaków przy brzegu, nazwaliśmy ją kurą ninja... i jutrzejszym rosołem. Niestety z samego rana znikła.
Dzisiaj rano obudziłam się jednak koło piątej, co jak oświadczył mój tata, straszliwie zmieniło mój charakter z wesołej cynamonowej rolki na zrzędliwego kota. Zmieniło się kiedy tylko wręczył mi czekoladowego rożka.
Wróciłam dość zdechnięta, dostałam ochrzan bo nie chcę iść z rodzicami na urodziny jednego wujka. Potem babcia się na mnie fochnęła, bo nie chciałam z nią iść na grilla do drugiego wujka...
Wkurzyłam też gnojka bo czemu nie, robimy sobie na złość prawie zawsze. Istnieją jednak pojedyncze momenty kiedy się dogadujemy.
A tak ze wcześniejszego czasu to... praktycznie nie wyłaziłam z domu, bo po co.
Jedynie z psem albo do empika szukając za nowymi tomami Pandory i Are you Alice?, moje gusta w mangach są bardzo proste, jeżeli są bazowane na Alicji w Krainie Czarów to od razu dostaje obsesję.
Teraz zamierzam wstawić tą feelsową część posta, więc możecie ją równie dobrze ominąć.
Ostatnio moja samodzielnie wykryta depresja zaczęła na nowo dawać we wznaki.
Co znaczy, że samodzielna? Że sama twierdzę że ją mam co może być fałszem ponieważ nie byłam u psychiatry by to wykryć.
Jak staram się do niego dotrzeć to rodzina mi mówi bym nie przesadzała. Albo twierdzą, że to kto inny potrzebują takiej wizyty a nie ja.
Whatever.
Ostatnio czuje się dość ociężale, chociaż to też może być i wina pogody.
Nie mam chęci na nic, samo otwarcie mangi, co niegdyś sprawiało mi wielką radość, jest teraz jak ciężkie zadane położone niefer na moich barkach.
Nie wiem jak się z tego wyleczyć, nie wiem czy będę mogła odzyskać chęci by żyć, jeszcze z miesiąc temu wszystko było w normie. Jednak ostatnio ta pustka jaką czułam lata temu w gimnazjum powróciła. i nie mam pojęcia co z nią zrobić. Nie chcę zbytnio powrócić do bycia tą osobą jaką byłam wtedy, cały światopogląd by mi się załamał.
A ja chcę pozostać wesołkiem ><
chociaż równie dobrze to może być wina writerblocka
Inna feelsowa rzecz, straszliwie się stresuję wynikami z egzaminu, w poprzednim poście opowiadałam, że go oblałam. Przez co się cholernie boję, jestem uznawana geniuszem w mojej klasie, jak teraz wszystko zepsuje to wiele osób się na mnie zawiedzie.
Szczerze to stresuje się ogólnie szkołą.
Co ja, ta nieśmiała cynamonowa rolka będzie robić na praktykach skoro jest taka tyciusia i nieśmiała. Albo jak załatwię sobie książki jeśli jestem spłukana. A co jeśli ktoś postanowi mnie wyśmiać.
Mou nie lubię szkoły!
Dobra nie chce mi się już pisać.
ZROBIŁAM TO ZDJĘCIE KURY
CHŁOPCY Z KAMIGAMI NO ASOBI TO MOI NOWI MĘŻOWIE
PLANUJĘ KOLEJNĄ WIZYTĘ U FRYZJERA
CHCĘ POPŁYWAĆ NA MATERACU
AMEN
crissout
I nie nie będzie to krótka notka pełna cracków i weeaboostwa.
Okej może będzie.
Parę godzin temu wróciłam z jedno-nocnego wyjazdu na ryby na jaki zaciągnął mnie mój kochany ojczulek.
Z początku byłam nastawiona na 'TAAAAK WRESZCIE SIĘ WYRWE OD GNOJKA' (czytaj: mojego brata), i szczerze wczorajsze popołudnie spędziłam na opalaniu się i próbowania rozłożenia namiotu. Jakimś cudem tata wziął stelaż do parawanu a nie do tego namiotu przez co... efekt końcowy był taki, że nocowaliśmy w żółwiopodobnym płaskim szałasie.
Ale chociaż materac był mięciutki, co tam, że spędziłam pół godziny i połowę zebranych przez ostatni miesiąc kalorii na pompowaniu go. Najgorzej było jak taki jeden półmózg zaczął skakać po nim kiedy to ja już się wygodnie rozłożyłam. Wieczór spędziłam robiąc w moim personalnym reader insercie z OnS i opowiadaniu bazowanym na Alicji w Krainie Czarów. Zciągnęłam ją sobie z Gutenberga na tableta, na szczęście moje engrishowe skille są na tyle dobre by zrozumieć co tam ałtorek napisał.
Inną część czasu spędziłam wabiąc kurę jaka magicznie wyszła z krzaków przy brzegu, nazwaliśmy ją kurą ninja... i jutrzejszym rosołem. Niestety z samego rana znikła.
Dzisiaj rano obudziłam się jednak koło piątej, co jak oświadczył mój tata, straszliwie zmieniło mój charakter z wesołej cynamonowej rolki na zrzędliwego kota. Zmieniło się kiedy tylko wręczył mi czekoladowego rożka.
Wróciłam dość zdechnięta, dostałam ochrzan bo nie chcę iść z rodzicami na urodziny jednego wujka. Potem babcia się na mnie fochnęła, bo nie chciałam z nią iść na grilla do drugiego wujka...
Wkurzyłam też gnojka bo czemu nie, robimy sobie na złość prawie zawsze. Istnieją jednak pojedyncze momenty kiedy się dogadujemy.
A tak ze wcześniejszego czasu to... praktycznie nie wyłaziłam z domu, bo po co.
Jedynie z psem albo do empika szukając za nowymi tomami Pandory i Are you Alice?, moje gusta w mangach są bardzo proste, jeżeli są bazowane na Alicji w Krainie Czarów to od razu dostaje obsesję.
Teraz zamierzam wstawić tą feelsową część posta, więc możecie ją równie dobrze ominąć.
Ostatnio moja samodzielnie wykryta depresja zaczęła na nowo dawać we wznaki.
Co znaczy, że samodzielna? Że sama twierdzę że ją mam co może być fałszem ponieważ nie byłam u psychiatry by to wykryć.
Jak staram się do niego dotrzeć to rodzina mi mówi bym nie przesadzała. Albo twierdzą, że to kto inny potrzebują takiej wizyty a nie ja.
Whatever.
Ostatnio czuje się dość ociężale, chociaż to też może być i wina pogody.
Nie mam chęci na nic, samo otwarcie mangi, co niegdyś sprawiało mi wielką radość, jest teraz jak ciężkie zadane położone niefer na moich barkach.
Nie wiem jak się z tego wyleczyć, nie wiem czy będę mogła odzyskać chęci by żyć, jeszcze z miesiąc temu wszystko było w normie. Jednak ostatnio ta pustka jaką czułam lata temu w gimnazjum powróciła. i nie mam pojęcia co z nią zrobić. Nie chcę zbytnio powrócić do bycia tą osobą jaką byłam wtedy, cały światopogląd by mi się załamał.
A ja chcę pozostać wesołkiem ><
Inna feelsowa rzecz, straszliwie się stresuję wynikami z egzaminu, w poprzednim poście opowiadałam, że go oblałam. Przez co się cholernie boję, jestem uznawana geniuszem w mojej klasie, jak teraz wszystko zepsuje to wiele osób się na mnie zawiedzie.
Szczerze to stresuje się ogólnie szkołą.
Co ja, ta nieśmiała cynamonowa rolka będzie robić na praktykach skoro jest taka tyciusia i nieśmiała. Albo jak załatwię sobie książki jeśli jestem spłukana. A co jeśli ktoś postanowi mnie wyśmiać.
Mou nie lubię szkoły!
Dobra nie chce mi się już pisać.
ZROBIŁAM TO ZDJĘCIE KURY
CHŁOPCY Z KAMIGAMI NO ASOBI TO MOI NOWI MĘŻOWIE
PLANUJĘ KOLEJNĄ WIZYTĘ U FRYZJERA
CHCĘ POPŁYWAĆ NA MATERACU
AMEN
crissout
piątek, 7 sierpnia 2015
Wkrótce Czas Umrzeć...
Zdycham. Tak o dobry tydzień za wcześnie. Chyba kiepski ze mnie gad, skoro takie słońce, które przyświeca centralnej Polsce, zsyłając nań falę upałów, powoduje u mnie wstręt i hissanie miast radosnego podskakiwania i wygrzewania się. Co poradzę, skoro mam ciemne włosy, to diabelsko ciężko znieść natężenie luksorów. Najgorzej jest, gdy mam zabrać psa.
W ogóle to... KUŹWA. JAKIM CUDEM MAMY JUŻ PIERWSZY TYDZIEŃ SIERPNIA ZA SOBĄ. CO JA ROBIĘ ZE SWOIM ŻYCIEM. MARNOTRAWIĘ JE. A MIAŁAM TAKIE AMBITNE PLANY. Cholera mnie.
Miałam zająć się opowiadaniami, i to takimi poważnymi, o androidach i tolerancji, o lalkach na dusze, miałam uczyć się japońskiego, uszyć Kyubeya z filcu...
Taka dupa. Po czubek czekoladowego łba zakopałam się w readerach na Wattpadzie, w Homestucku, w rp z Homestucka i na roztrząsaniu swojego życia, wygodnie rozciągnięta na najnowszym nabytku w pokoju (takie bajeranckie łóżko na stelażu, z biurkiem i szafą. Cudo. A materac to poezja). Dobra, tylko rozciągnięta. Bez przemyśleń. Dopiero wczoraj je na mnie poniekąd wymuszono.
L: Nie zapominajmy o FB i bezsensownym snuciu się po artach.
O, tak, tak, tak.
No i... z domu w celach towarzyskich... wylazłam... cztery razy? Góra pięć - z Syriusz, do Yuu (tam ostatecznie przegrałam żywot - smażąc naleśniki o piątej nad ranem), do Potato (okaeri, kisama) i... DO SHINA. Shina ze stronki KageProPL. Przyjechał i został okrzyknięty najlepszym przyjacielem Żab.
L: Bo cię nakarmił.
Karmienie to podstawa zdrowych relacji międzyludzkich. Wiem co mówię.
Uff... Być może jutro jadę z rodzinką na jakieś kąpielisko *WYGRYW*. Będę mogła się popluskać i zapomnieć o dokuczliwym słońcu.
L: Tylko nie spal się, skwarko. Nie chcę patrzeć, jak zrzucasz skórę.
Jutro cię utopię, zobaczysz.
Ponadto zauważyłam fajną rzecz - skille rysownicze mi się poprawiły~
Nawet powoli zaczęłam szkicować samce.
(Dobra, na razie jednego. Postać RP z uniwersum HS należąca do Pralga *jego wina, że mi stucknęło we łbie. Nienawidzę cię*, której budowa ciała serio mi wychodzi jak u samca.)
Jestem z tego cholernie zadowolona. Niedługo nauczę się rysować zwierzęta.
Hah. Boję się. Za trzy tygodnie sama, samiuteńka wybieram się prosto w paszczę lwa, czyli do obcego liceum. Chyba będę udawać puchatą kulkę i nie pójdę nigdzie 1 września. Ani drugiego. Czwartego i piętnastego też nie.
Zostanę hikikomori uzależnionym od czerwonej orenżady. A jestem na dobrej drodze ku temu. Niech mnie ktoś utuli TT-TT
Dobra. Koniec z cackaniem się.
Piosenka na jutro (dziś nieco za późno):
Amazarashi - Haruru Sora (OMG AMAZARASHI KOCHAM. OD TERAZ.)
TRZYM@JCIE SIĘ WORY MIĘCH@ I KRWI
W ogóle to... KUŹWA. JAKIM CUDEM MAMY JUŻ PIERWSZY TYDZIEŃ SIERPNIA ZA SOBĄ. CO JA ROBIĘ ZE SWOIM ŻYCIEM. MARNOTRAWIĘ JE. A MIAŁAM TAKIE AMBITNE PLANY. Cholera mnie.
Miałam zająć się opowiadaniami, i to takimi poważnymi, o androidach i tolerancji, o lalkach na dusze, miałam uczyć się japońskiego, uszyć Kyubeya z filcu...
Taka dupa. Po czubek czekoladowego łba zakopałam się w readerach na Wattpadzie, w Homestucku, w rp z Homestucka i na roztrząsaniu swojego życia, wygodnie rozciągnięta na najnowszym nabytku w pokoju (takie bajeranckie łóżko na stelażu, z biurkiem i szafą. Cudo. A materac to poezja). Dobra, tylko rozciągnięta. Bez przemyśleń. Dopiero wczoraj je na mnie poniekąd wymuszono.
L: Nie zapominajmy o FB i bezsensownym snuciu się po artach.
O, tak, tak, tak.
No i... z domu w celach towarzyskich... wylazłam... cztery razy? Góra pięć - z Syriusz, do Yuu (tam ostatecznie przegrałam żywot - smażąc naleśniki o piątej nad ranem), do Potato (okaeri, kisama) i... DO SHINA. Shina ze stronki KageProPL. Przyjechał i został okrzyknięty najlepszym przyjacielem Żab.
L: Bo cię nakarmił.
Karmienie to podstawa zdrowych relacji międzyludzkich. Wiem co mówię.
Uff... Być może jutro jadę z rodzinką na jakieś kąpielisko *WYGRYW*. Będę mogła się popluskać i zapomnieć o dokuczliwym słońcu.
L: Tylko nie spal się, skwarko. Nie chcę patrzeć, jak zrzucasz skórę.
Jutro cię utopię, zobaczysz.
Ponadto zauważyłam fajną rzecz - skille rysownicze mi się poprawiły~
Nawet powoli zaczęłam szkicować samce.
(Dobra, na razie jednego. Postać RP z uniwersum HS należąca do Pralga *jego wina, że mi stucknęło we łbie. Nienawidzę cię*, której budowa ciała serio mi wychodzi jak u samca.)
Jestem z tego cholernie zadowolona. Niedługo nauczę się rysować zwierzęta.
Hah. Boję się. Za trzy tygodnie sama, samiuteńka wybieram się prosto w paszczę lwa, czyli do obcego liceum. Chyba będę udawać puchatą kulkę i nie pójdę nigdzie 1 września. Ani drugiego. Czwartego i piętnastego też nie.
Zostanę hikikomori uzależnionym od czerwonej orenżady. A jestem na dobrej drodze ku temu. Niech mnie ktoś utuli TT-TT
Dobra. Koniec z cackaniem się.
Piosenka na jutro (dziś nieco za późno):
Amazarashi - Haruru Sora (OMG AMAZARASHI KOCHAM. OD TERAZ.)
TRZYM@JCIE SIĘ WORY MIĘCH@ I KRWI
czwartek, 6 sierpnia 2015
Już zapomniałam
Elo itp itd
Pewnie mnie nawet nie kojarzycie, ale mniejsza.
Dzisiaj pogadamy, a raczej ja napisze, o problemach egzystencjalnych (czy jak to się tam pisze) i ujawnię czarną stronę duszy typowego człowieka. A więc, zaczynajmy.
Przez większość życia jesteśmy świadomi swoich potrzeb, realizujemy się dążąc do szczęścia i spełnienia.
Jednakże, kiedyś wspólne pragnienia (potrzeba założenia rodziny, posiadania potomka, miłości) dzisiaj stały się bardziej indywidualne. Pan Tomek może uważać za podstawę śniadanie w KFC, a Pani Ada może uznać, że ważniejsze jest przesłuchanie 10 raz ulubionego utworu w trakcie przerwy w pracy. Kiedyś zupełnie nieprawdopodobne rzeczy, dzisiaj stają się rutyną, no bo, kto kiedyś spodziewałby się, że setki ludzi będzie jeść kurczaki z papieru w pobliskim McDonaldzie, zamiast delektować się świeżą bułeczką z piekarni? Odpowiedź jest prosta, nikt.
Stajemy się wygodni, wolimy spędzić czas gadając ze znajomymi przez internet, niż twarzą w twarz z wredną sąsiadką.
Nasza rodzina wypomina nam, że siedzimy przed komputerami, lecz gdy w końcu wychodzimy na dwór, narzekają, że nie spędzamy w ogóle czasu w domu. Czemu? Odpowiedź jest prosta, boją się, że ich małe nerdy uciekną z domu, niczym znana im postać z komiksu czy serialu. Jesteśmy nieprzewidywalni, dlatego musza trzymać nas w swoim zasięgu, pilnują nas niczym Cerber Tartaru, lecz działając na odwrotnej zasadzie. Nie pilnują wejścia, pilnują wyjścia.
..............................................................................
Dobra, trochę się pogubiłam, miało to być bardzo odkrywcze, i jeszcze bardziej sarkastyczne, ale ani to, ani to nie wyszło...
Siedzę sobie w ciemnym pokoju z przegrzanym komputerem więc nie oczekujcie ode mnie niczego.
*ucieka z płaczem*
Suprise, but... *ekhem* Wróciłam!
Nie na długo stąd odeszłam.
Mimo dalszych problemów osobistych, jedna bardzo zrzędliwa osóbka (*ekhem* Karu *ekhem* jeju... Co ten kaszel...) kazała mi w te pędy wracać tu, to cóż... Wracam.
Nie oczekujcie częstych postów z mojej strony.
Ponieważ:
1. Nie chce mi się, bo za gorąco :v
2. Osobiste sprawy dalej mnie zamęczają
3. Nie mam siły
4. Czytam HomeSuck'a.
Przez to wszystko nie mam czasu nawet na anime ;c
W Lipcu obejrzałam Highschool of the dead, zaczęłam Overlord i Bikini Warriors. I w sumie to wszystko.
I udało mi się w 4 tygodnie (równo) przeczytać całą sagę Harry'ego Potter'a. Arcziwment get!
I tak w międzyczasie zarobić trochę pp na osu, przez co Lucjusza zżera zazdro, bo jestem o ponad 100pp i ponad 2000 miejsc w rankingu do przodu xD
Cóż... Co mogę jeszcze powiedzieć...
Babrzę się w HomeSuck'u, który robi mi z mózgu galaretę...
O, i czasem zaglądam na bloga Niezatapialnej Armady (whatever, jak to się pisze), która daje mi raka ;-;
Nie chodzi mi oczywiście o analizy, tylko o blogi które są analizowane ;-;
Nie wiem, czy pisałam to w jakimś poście, więc napiszę to teraz:
Krul Polskiego Gejmingowego Jutuba powrócił!!!!!
W sensie DżejDżejDżoker.
Nie ważne, że nie mam czasu nawet na oglądanie jego filmików xD
Dobra, idę tonąć w raku, bo tylko to mi pozostało na dziś.
Ogólnie od tego upału mnie cholernie głowa boli, więc wybatchcie tę dysharmonię.
Mimo dalszych problemów osobistych, jedna bardzo zrzędliwa osóbka (*ekhem* Karu *ekhem* jeju... Co ten kaszel...) kazała mi w te pędy wracać tu, to cóż... Wracam.
Nie oczekujcie częstych postów z mojej strony.
Ponieważ:
1. Nie chce mi się, bo za gorąco :v
2. Osobiste sprawy dalej mnie zamęczają
3. Nie mam siły
4. Czytam HomeSuck'a.
Przez to wszystko nie mam czasu nawet na anime ;c
W Lipcu obejrzałam Highschool of the dead, zaczęłam Overlord i Bikini Warriors. I w sumie to wszystko.
I udało mi się w 4 tygodnie (równo) przeczytać całą sagę Harry'ego Potter'a. Arcziwment get!
I tak w międzyczasie zarobić trochę pp na osu, przez co Lucjusza zżera zazdro, bo jestem o ponad 100pp i ponad 2000 miejsc w rankingu do przodu xD
Cóż... Co mogę jeszcze powiedzieć...
Babrzę się w HomeSuck'u, który robi mi z mózgu galaretę...
O, i czasem zaglądam na bloga Niezatapialnej Armady (whatever, jak to się pisze), która daje mi raka ;-;
Nie chodzi mi oczywiście o analizy, tylko o blogi które są analizowane ;-;
Nie wiem, czy pisałam to w jakimś poście, więc napiszę to teraz:
Krul Polskiego Gejmingowego Jutuba powrócił!!!!!
W sensie DżejDżejDżoker.
Nie ważne, że nie mam czasu nawet na oglądanie jego filmików xD
Dobra, idę tonąć w raku, bo tylko to mi pozostało na dziś.
Ogólnie od tego upału mnie cholernie głowa boli, więc wybatchcie tę dysharmonię.
wtorek, 21 lipca 2015
Wyjazd
Od poprzedniego postu mi się poprawiło, ale wczoraj znowu zawaliłam sprawę.
Miało być tak ładnie, a wyszło jak zwykle.
Meh, trudno.
Idealnie na wyjazd.
Wspominałam już o tym, że wyjeżdżam? W czwartek. Na obóz języka japońskiego.
Mangozjebowy jak mangozjebowy, ale mam nadzieję, że rak będzie mniejszy :U
Fuk, mame właśnie kazała mi iść spać.
Na obóz jadę ze znajomym z internetu, którego zobaczę pierwszy raz i tbh każdego dnia wymyślamy coraz dziwniejsze zajęcia, które będziemy tam robić XD Już się spodziewam jak będę za nim tęsknić po obozie ;;
Koleżanka z Belgii uważa, że wyjazd to dobra okazja by się zrelaksować i odpocząć.
12 dni bez komputera
ZABRAŁ CI KTOŚ KIEDYŚ DRAGI NA DWA TYGODNIE
Tak, to mi pomoże.
Zalogowałam się na fajnej stronie pomagającej w nauce języków.
Polega to na tym, że blogujesz w języku, którego się uczysz (możesz wybrać do dwóch, w moim przypadku japoński i rosyjski), a osoby z tego kraju robią korektę twoich tekstów c: W zamian ty robisz korektę osobom, które uczą się polskiego. Zawalista rzecz. Chciałabym poblogować trochę po japońsku o moim wyjeździe, ale mimo wszystko trochę się boję D:
Nie spodziewam się, że nauczę się czegoś mocno na wyjeździe, ale przynajmniej utrwalę. Teraz staram się poświęcać wolny czas na naukę japońskiego.
> "wolny czas"
> Aji
wybierz jedno.
Nieważne XD
Dobra, lecę. Chciałam napisać więcej, ale cóż ;-; innym razem.
Miało być tak ładnie, a wyszło jak zwykle.
Meh, trudno.
Idealnie na wyjazd.
Wspominałam już o tym, że wyjeżdżam? W czwartek. Na obóz języka japońskiego.
Mangozjebowy jak mangozjebowy, ale mam nadzieję, że rak będzie mniejszy :U
Fuk, mame właśnie kazała mi iść spać.
Na obóz jadę ze znajomym z internetu, którego zobaczę pierwszy raz i tbh każdego dnia wymyślamy coraz dziwniejsze zajęcia, które będziemy tam robić XD Już się spodziewam jak będę za nim tęsknić po obozie ;;
Koleżanka z Belgii uważa, że wyjazd to dobra okazja by się zrelaksować i odpocząć.
12 dni bez komputera
ZABRAŁ CI KTOŚ KIEDYŚ DRAGI NA DWA TYGODNIE
Tak, to mi pomoże.
Zalogowałam się na fajnej stronie pomagającej w nauce języków.
Polega to na tym, że blogujesz w języku, którego się uczysz (możesz wybrać do dwóch, w moim przypadku japoński i rosyjski), a osoby z tego kraju robią korektę twoich tekstów c: W zamian ty robisz korektę osobom, które uczą się polskiego. Zawalista rzecz. Chciałabym poblogować trochę po japońsku o moim wyjeździe, ale mimo wszystko trochę się boję D:
Nie spodziewam się, że nauczę się czegoś mocno na wyjeździe, ale przynajmniej utrwalę. Teraz staram się poświęcać wolny czas na naukę japońskiego.
> "wolny czas"
> Aji
wybierz jedno.
Nieważne XD
Dobra, lecę. Chciałam napisać więcej, ale cóż ;-; innym razem.
niedziela, 5 lipca 2015
Nienawidzę...
tego beznadziejnego uczucia niepokoju.
Ściska w środku, mdli.
Dawno tego nie czułam, wcześniej było to tak silne, że odbiło się na moim zdrowiu.
Chociaż nie wierzę specjalnie w neutralizację bólu bólem ciągle ściskam ranę, którą zrobiłam sobie dzień wcześniej.
To w sumie śmieszne. Wbiłam sobie ołówek, a potem pineskę w rękę przebijając skórę. Mam nadzieję, że zatruję się resztkami grafitu we krwi.
Jedyne co może mi pomóc to rozmowa z najlepszym przyjacielem, a że chyba nie mam na co liczyć to boli jeszcze bardziej.
Zwykła rozmowa, najzwyklejsza, która pokazałaby mi, że wszystko w porządku,
że nic nie zepsułam.
Boję się.
Do tego duszą mnie dawne, nierozwiązane sprawy, które wciąż wracają.
"Musisz to zrobić, bo to cię kiedyś zniszczy..."
Boję się.
Nawet mimo wsparcia okazanego przez innych wczoraj wciąż jest źle.
Krótka rozmowa...
Chociaż w nocy przez godzinę wymyślałam z kolegą głupie nazwy i dusiłam śmiech teraz znowu mam ochotę płakać.
Nawet jedno słowo czy zdanie...
Założę się, że po opublikowaniu tego postu wcale nie będzie mi lepiej.
Do tego pewnie zepsuję wam humor swoim humorem, więc dodam piosenkę.
MY FIRST STORY -FAKE-
Ściska w środku, mdli.
Dawno tego nie czułam, wcześniej było to tak silne, że odbiło się na moim zdrowiu.
Chociaż nie wierzę specjalnie w neutralizację bólu bólem ciągle ściskam ranę, którą zrobiłam sobie dzień wcześniej.
To w sumie śmieszne. Wbiłam sobie ołówek, a potem pineskę w rękę przebijając skórę. Mam nadzieję, że zatruję się resztkami grafitu we krwi.
Jedyne co może mi pomóc to rozmowa z najlepszym przyjacielem, a że chyba nie mam na co liczyć to boli jeszcze bardziej.
Zwykła rozmowa, najzwyklejsza, która pokazałaby mi, że wszystko w porządku,
że nic nie zepsułam.
Boję się.
Do tego duszą mnie dawne, nierozwiązane sprawy, które wciąż wracają.
"Musisz to zrobić, bo to cię kiedyś zniszczy..."
Boję się.
Nawet mimo wsparcia okazanego przez innych wczoraj wciąż jest źle.
Krótka rozmowa...
Chociaż w nocy przez godzinę wymyślałam z kolegą głupie nazwy i dusiłam śmiech teraz znowu mam ochotę płakać.
Nawet jedno słowo czy zdanie...
Założę się, że po opublikowaniu tego postu wcale nie będzie mi lepiej.
Do tego pewnie zepsuję wam humor swoim humorem, więc dodam piosenkę.
MY FIRST STORY -FAKE-
Subskrybuj:
Posty (Atom)